Fitness Biznes 01/2022

karzem, do którego idziesz z kaszlem. Mó- wisz, że masz kaszel, a on ci daje lek i nie interesuje go, dlaczego masz ten kaszel, co jest jego przyczyną… W okolicy działa kilka klubów. Józefo- sław to dość specyficzny rynek. Można powiedzieć, że dla wielu mieszkańców to jedynie sypialnia, bo każdy dzień spę- dzają w Warszawie, gdzie pracują, lub na dojazdach do i z pracy. Druga gru- pa to matki z dziećmi, które spędzają w okolicy domów i mieszkań najwięcej czasu. Jest też trochę lokalnych przed- siębiorców. Jak funkcjonuje się na ta- kim rynku? ‒ Funkcjonuje się głównie dzięki polece- niom. Wiem, że to długa droga, ale gwaran- tująca klienta, z którym chcemy i lubimy pra- cować. Kluby nie są dla nas konkurencją, bo one mają inne kompetencje. A nasz lokalny rynek faktycznie jest specyficzny. Im dłużej na nim działam, tym bardziej mam wrażenie, że jest dla mnie wielką niewiadomą. Na jakie usługi, oprócz treningów, mogą liczyć twoi klienci? Czy mogą skorzy- stać z fizjoterapii, poradnictwa diete- tycznego? ‒ Współpracujemy z gabinetem fizjotera- peutycznym w Nowej Iwicznej. Dzięki we- wnętrznym szkoleniom, w których panowie również uczestniczą, dużo się nawzajem od siebie uczymy. Będziemy realizować też wspólnie projekt sportowy – pracę z drużyną siatkarek. Jesteśmy już po testach. Co do poradnictwa dietetycznego, to szukam po- radni poza klubem, bo dieta to złożony pro- blem i chcę dać klientom najlepszą jakość. Czuję się za to odpowiedzialny. Czy pandemia zmieniła, twoim zdaniem, rynek fitness? ‒ Myślę, że nawet bardzo. Przede wszyst- kim jest większy strach przed zachorowa- niem, ale także podcięła ludziom skrzydła, co przekłada się na frekwencję w miejscach oferujących aktywność fizyczną. Mimo wielu informacji o tym, że ruch to budowanie od- porności, profilaktyka zdrowotna, sposób na walkę ze stresem etc., ludziom przestało się chcieć. Kiedyś dość istotną motywacją dla wielu osób był wygląd, budowanie sylwetki. Teraz, kiedy więcej czasu spędzają w do- mach, kiedy życie towarzyskie nie kwitnie jak wcześniej, nawet to przestało być aż tak istotne. Czy w ogóle podczas lockdownu brałeś pod uwagę zbudowanie swojej działal- ności także online? Czy internet, nowe technologie, stanowią jakąkolwiek furt- kę do rozwoju studia, do bycia jeszcze bliżej klientów? ‒ Był taki pomysł i nadal jest. Myślałem o tym już przed pandemią. Uważam, że w dłuższej perspektywie pomoże to nam jeszcze lepiej opiekować się klientami, to- warzyszyć im. Ale myślę też, że jako branża sami sobie zrobiliśmy krzywdę. Wypchnęli- śmy klientów do domu wmawiając im, że tre- ning w domu oferuje tę samą jakość co tre- ning z trenerem. Chyba sami odzwyczailiśmy ich od rutyny. Prawdę mówiąc, my stawali- śmy i stajemy na głowie, żeby podopieczni czuli się u nas bezpiecznie. Szaleliśmy z ozo- nowaniem… Klienci dzięki temu zaufali nam, czuli się u nas bezpiecznie i czują nadal. Na- sze działania i dojrzałość klientów uchroniły nas przed falami zakażeń. Nawet jeśli ktoś chorował lub teraz choruje, to świetnie dzia- ła system powiadamiania i zachowujemy się odpowiedzialnie. Mamy niepisane procedury, które pozwalają nam normalnie funkcjono- wać i trenować. Dziękuję za rozmowę.

RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz