| MAJ 2026 NA OKŁADCE | 13 Panie Krzysztofie, jest Pan związany z firmą Hörmann już ponad 30 lat. To właściwie całe Pana życie zawodowe. Krzysztof Horała: Tak, można tak powiedzieć, to zdecydowana większość mojej drogi zawodowej. Zaraz po studiach trafiłem do zakładu produkcji metalowej. To właśnie tam poznałem spawacza, z którym zaczęliśmy wspólnie wykonywać bramy garażowe. I właściwie od tego wszystko się zaczęło. Założyłem własną spółkę i rozwijaliśmy produkcję. Pod koniec lat 80., w ramach programu Know How Fund, wspierającego rozwój polskich menedżerów, zostałem zaproszony do Anglii. Był to rok 1988, czyli moment, gdy polski rynek dopiero się kształtował. Na miejscu naturalnie zainteresowałem się branżą, którą już znałem – sprawdzałem, jak wygląda produkcja bram garażowych w Wielkiej Brytanii, jak działają firmy i jakie standardy obowiązują. Wtedy trafiłem na dystrybutora firmy Hörmann. To było dla mnie przełomowe doświadczenie. Zobaczyłem produkty naprawdę wysokiej jakości, a jednocześnie w rozsądnych cenach. Po powrocie do Polski skontaktowałem się bezpośrednio z centralą w Niemczech. Kupiłem pierwsze bramy, przywiozłem je do kraju i sprzedałem. Później sprowadziłem kolejne i kolejne. W ten sposób rozwijałem swoją działalność od 1988 do 1992 roku. To były bardzo intensywne, ale też trudne cztery lata. Rynek był chłonny, popyt duży, natomiast pojawiały się problemy z finansowaniem, nieregularne płatności, wysoka inflacja i ogólna niestabilność gospodarcza. W pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że samodzielnie nie jestem w stanie sprostać skali zapotrzebowania. Dlatego zdecydowałem się na strategiczny krok – wejście w bezpośrednią współpracę z niemieckim producentem. W 1992 roku powstała firma Hörmann Polska i od tego czasu stoję na jej czele. To był początek dalszego, już bardzo dynamicznego rozwoju. Gdy patrzymy na Hörmann Polska dziś – teren firmy i skalę działalności – rozwój rzeczywiście był dynamiczny. Czy w Polsce prowadzona jest także produkcja? Tak, w Polsce działają również dwie fabryki. Miałem przyjemność uczestniczyć w wyborze lokalizacji pod ich budowę. Obie znajdują się w pobliżu Legnicy. Jedna funkcjonuje jako Hörmann Legnica, druga jako Hörmann Gromadka. Czyli te fabryki specjalizują się w konkretnych rozwiązaniach? Każda z nich ma swoją specyfikę. Zakład w Legnicy produkuje przede wszystkim rampy przeładunkowe, czyli systemy wykorzystywane przy załadunku i rozładunku towarów – w pełni zautomatyzowane rozwiązania dla logistyki. Powstają tam także elementy ochrony, w tym bardzo ciekawy, opatentowany produkt opracowany w Polsce – OktaBlock. To mobilny system zabezpieczeń, stosowany m.in. do ochrony przestrzeni publicznych przed zagrożeniami, takimi jak ataki terrorystyczne. W drugiej fabryce produkowane są natomiast m.in. specjalistyczne bramy do garaży zbiorczych, model ET500. To rozwiązanie wyjątkowe na rynku, w Polsce nie ma innego producenta takich bram. Ich największą zaletą jest brak tradycyjnych sprężyn, co przekłada się na trwałość i bardzo długą żywotność. Takie bramy mogą pracować bezawaryjnie przez 50–60 lat. I, co bardzo ważne, są też najcichsze na rynku. To aspekt, który dziś ma ogromne znaczenie, zwłaszcza w budownictwie mieszkaniowym. W wielu budynkach z garażami podziemnymi mieszkańcy skarżą się na uciążliwy hałas generowany przez bramy, dlatego wybór odpowiedniego produktu ma ogromne znaczenie. Z czego wynika ten hałas? Najczęściej z konstrukcji. Segmenty w bramach połączone są zawiasami, które z czasem się luzują. Im dłużej taka brama jest użytkowana, tym bardziej odczuwalne stają się drgania i dźwięki. To właśnie one, a nie silnik, są głównym źródłem hałasu. Nasze bramy wyposażone są w system czterech łożysk kulkowych, dzięki którym pracują niemal bezszelestnie. W praktyce słychać jedynie delikatny dźwięk silnika, podczas gdy w innych bramach to właśnie mechaniczne elementy – rolki i prowadnice – generują największy hałas. Wasza siedziba w Komornikach robi duże wrażenie. Byliście tu od początku? Nie, pierwszą firmę prowadziłem w Poznaniu przy ulicy Grunwaldzkiej, w budynku po dawnych Polskich Meblach. To tam rozwijałem działalność w jej początkowej fazie. Z czasem zdecydowaliśmy się na zakup gruntu w Komornikach. Na początku było tu naprawdę skromnie – parterowe biuro i niewielka hala. Dopiero później, wraz z rozwojem firmy, zaczęliśmy stopniowo rozbudowywać tę lokalizację. Równolegle powstawały oddziały firmy w innych częściach Polski: w Warszawie, Sosnowcu i Gdańsku. Natomiast tutaj, w Komornikach, centrum działalności stale się powiększało – rozbudowaliśmy halę, dobudowaliśmy piętro, a dwa lata temu oddaliśmy do użytku kolejną część, z dużą przestrzenią wystawienniczą. Czy planujecie dalszą rozbudowę? Na razie łapiemy oddech. Ostatnia inwestycja była niedawno, więc mamy jeszcze spory zapas przestrzeni, szczególnie
RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz