| WRZESIEŃ 2026 WARTE POZNANIA | 33 mknięte w boksach, nie mieliśmy właściwie funkcjonalnej biegalni wewnętrznej, a zewnętrzne ogrodzenie również wymagało pilnej naprawy. Dlatego pierwszym krokiem był remont wewnątrz. Udało się go przeprowadzić w ciągu pół roku. Dopiero później mogliśmy zająć się wybiegiem zewnętrznym. I wtedy pojawiła się możliwość przyjęcia słoni z Duisburga. Czyli można powiedzieć, że najpierw trzeba było się przygotować, a dopiero później myśleć o powiększeniu stada? Dokładnie. Najpierw trzeba było stworzyć dogodne warunki dla obecnych słoni, aby następnie można było w ogóle myśleć o przyjęciu kolejnych zwierząt. To nie może działać na zasadzie: mamy miejsce, więc przywieźmy słonie. Przy tak dużych i społecznie skomplikowanych zwierzętach trzeba analizować każdy szczegół. Poprosiliśmy kolegów z Niemiec o przeprowadzenie badań weterynaryjnych. Chodziło między innymi o wykluczenie choroby, która pojawiła się w rozmowach dotyczących jednego z osobników. Konsultowaliśmy to z inspekcją weterynaryjną. Dopiero wtedy mogliśmy podjąć ostateczną decyzję. Te trzy samice są szczególne również dlatego, że są starsze? Tak. To są trzy starsze samice, określane jako trudne. Każda ma swoją historię. I właśnie dlatego musimy bardzo dobrze przygotować się na ich przyjazd, ale proszę też pamiętać o jednym aspekcie: jeżeli my ich nie przyjmiemy, może się okazać, że nie będą miały dokąd trafić. Obecnie jesteśmy jedynym Zoo w Europie, które może i chce pomóc tym zwierzętom. W Duisburgu planowana jest rozbiórka tamtejszej słoniarni, związana między innymi z poprawą dobrostanu żyraf. Przyjęcie przez nas tych trzech samic daje im szansę na dalsze życie i dożycie w dobrych warunkach. Nasze Zoo ma warunki, żeby je przyjąć? Mamy jedną z większych słoniarni w Europie. Mamy również bardzo duży wybieg zewnętrzny – ponad hektar urozmaiconej powierzchni z basenem. To daje nam możliwości, których wiele ogrodów nie ma. Oczywiście nie oznacza to, że wystarczy otworzyć bramę i powiedzieć: „Proszę, oto wasz nowy dom”. Musimy dokonać wielu dodatkowych przeróbek. Te słonie będą miały inne potrzeby, inaczej reagują, inaczej funkcjonują społecznie. Wszystko trzeba uwzględnić. Co jest największym wyzwaniem? Charakter tych zwierząt. Słoń to zwierzę niezwykle inteligentne i wysoko zorganizowane społecznie. Każdy osobnik zachowuje się inaczej. Jedna z tych samic ma na przykład zwyczaj chwytania przedmiotów i rzucania nimi. To oznacza, że musimy odpowiednio przygotować wybieg, żeby nie było tam elementów, które mogłyby zostać wykorzystane w niebezpieczny sposób. Inna samica ma bardzo specyficzne relacje z opiekunem. Trzeba wiedzieć, czego się po niej spodziewać. To są szczegóły, które mogą wydawać się drobne, ale przy zwierzęciu ważącym kilka ton każdy szczegół ma znaczenie. Jak więc będzie wyglądało połączenie nowych słoni z tymi, które już są? Będziemy robić to stopniowo. Nie zakładamy, że wszystkie zwierzęta od razu wyjdą razem na wybieg. Zresztą z punktu widzenia społecznego pięć słoni to zupełnie inna sytuacja niż dwa. Dziś mamy dwa osobniki, które ze względu na wzajemne relacje muszą być rozdzielane. Jeżeli uda się stworzyć grupę, w której zwierzęta będą mogły bezpiecznie funkcjonować razem, będzie to ogromna zmiana. Chcemy oczywiście próbować je łączyć, ale zawsze najważniejsze będzie bezpieczeństwo zwierząt i ludzi. Przyjadą z nimi również niemieccy opiekunowie? Tak. To jest optymalne rozwiązanie. Po przyjeździe słoni przez pewien czas będą tutaj pracowali także ich dotychczasowi niemieccy opiekunowie. Chodzi o to, żeby zwierzęta miały obok siebie kogoś, kogo znają, kto zna ich zachowania i przyzwyczajenia. Jednocześnie nasi pracownicy będą mogli zobaczyć w praktyce, jak wygląda codzienna obsługa tych konkretnych zwierząt. Oczywiście nasi opiekunowie wcześniej byli w Duisburgu i także obserwowali, ale bezpośrednia praca z nimi jest czymś zupełnie innym. Transport trzech słoni musi być ogromnym przedsięwzięciem logistycznym… Oczywiście. To będą trzy specjalne naczepy. Przy transporcie tak dużych zwierząt trzeba brać pod uwagę bardzo wiele czynników. Ryzyko istnieje zarówno podczas transportu, jak i już po przyjeździe. Dlatego staramy się wyeliminować wszystkie możliwe zagrożenia. Nie możemy zagwarantować, że wszystko wydarzy się dokładnie tak, jak zaplanowaliśmy. Możemy natomiast bardzo dobrze się przygotować. Piotr Przyłucki Dyrektor Ogrodu Zoologicznego w Poznaniu
RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz