| PAŹDZIERNIK 2026 38 | WARTE POZNANIA osobistym.Szczególnie dobrze widać to w przypadku rodzin z dziećmi. Dla najmłodszych historia nie jest wtedy odległym i abstrakcyjnym pojęciem. Mogą zobaczyć, jak wyglądały dawne urządzenia, dowiedzieć się, skąd brały się produkty, które dziś po prostu znajdują na sklepowej półce, i przekonać się, ile pracy wymagało ich przygotowanie.To często prowadzi do bardzo prostych, ale ważnych pytań: jak dawniej wyglądało życie, jak pracowali nasi dziadkowie i co właściwie zmieniło się przez ostatnie kilkadziesiąt lat. Szreniawa ma też ogromny potencjał wydarzeniowy. Poznańska Pyra, Retro Show, jarmarki, wydarzenia plenerowe… I to jest ważna część naszej działalności. Muzeum żyje nie tylko wystawami.Wydarzenia przyciągają ludzi,którzy być może nie przyszliby do nas wyłącznie po to, żeby oglądać ekspozycje. A kiedy już przyjdą, często odkrywają, jak wiele mamy do zaoferowania. Duże wydarzenia mają jeszcze jedną ważną funkcję – pozwalają nam dotrzeć do osób, które być może wcześniej nie miały kontaktu z muzeum. Dla części z nich pierwsza wizyta związana jest właśnie z konkretnym wydarzeniem, ale później wracają już z zainteresowaniem naszymi wystawami,zabytkowymi obiektami czy ofertą edukacyjną.To dla nas ważne, bo pokazuje,że wydarzenia mogą być nie tylko atrakcją samą w sobie, ale również sposobem na budowanie relacji z publicznością. Mamy również pięć oddziałów poza Szreniawą – między innymi w Jaraczu, Sielinku koło Opalenicy i Nowym Tomyślu – poświęconych m.in. młynarstwu, gospodarce mięsnej, wikliniarstwu czy chmielarstwu. To naprawdę ogromny obszar dziedzictwa. Każdy z tych oddziałów pokazuje inną część historii i dziedzictwa związanego z rolnictwem oraz przemysłem rolno-spożywczym. To właśnie jest siłą naszego muzeum – możemy opowiadać o przeszłości z różnych perspektyw, pokazując nie tylko przedmioty, ale również konkretne zawody, technologie, tradycje i sposób życia ludzi, którzy przez lata tworzyli ten krajobraz kulturowy. Warto też podkreślić, że te miejsca nie są jedynie „magazynami”zabytków.W oddziałach również prowadzimy działalność wystawienniczą, edukacyjną. Każdy z nich ma swoją własną historię i charakter, a razem tworzą znacznie szerszą opowieść o polskiej wsi, rolnictwie i przetwórstwie rolno-spożywczym. Jakie są dziś największe marzenia dyrektora? Można je podzielić na dwie grupy. Pierwsza dotyczy infrastruktury, druga – ludzi. Muzeum bez pracowników nie będzie istnieć, ale nie będzie też dobrze funkcjonować bez odpowiedniego zaplecza. Mamy ogromny teren i wiele obiektów, ale paradoksalnie powierzchni wystawienniczej i magazynowej wciąż nam brakuje. Marzą mi się nowoczesne przestrzenie, które łączyłyby funkcje magazynowe, wystawiennicze, warsztatowe i edukacyjne. Taka infrastruktura pozwoliłaby nam nie tylko lepiej przechowywać i chronić zbiory, ale również szerzej je udostępniać.Mamy wiele obiektów,które ze względu na swoje rozmiary, charakter czy wymagania dotyczące przechowywania nie mogą być dziś prezentowane w taki sposób, w jaki byśmy chcieli. Nowoczesne zaplecze dawałoby możliwość pokazania większej części naszego dziedzictwa i jednocześnie stworzenia warunków do pracy przy zabytkach. Myślę również o tym, żeby przestrzeń muzeum była jeszcze bardziej otwarta na ludzi, którzy chcą się tutaj uczyć i działać. Warsztaty, zajęcia praktyczne czy możliwość obserwowania pracy muzealników mogą być równie ważne jak sama wystawa. Chciałbym, żeby zwiedzający mogli zobaczyć nie tylko efekt naszej pracy, ale również to, jak wygląda proces ochrony i opracowywania dziedzictwa. Chciałbym również rozwinąć u nas ideę „zielonych szkół”. Gdybyśmy mieli odpowiednie sale edukacyjne, zaplecze noclegowe i gastronomiczne,uczniowie mogliby przyjeżdżać nie na dwie czy trzy godziny,ale na kilka dni,a nawet cały tydzień.Wtedy muzeum mogłoby stać się miejscem prawdziwego doświadczenia,a nie tylko krótkiej wycieczki. Taki pobyt dawałby zupełnie inne możliwości edukacyjne. Można byłoby połączyć zajęcia historyczne, przyrodnicze i techniczne z praktycznymi warsztatami oraz poznawaniem dawnego życia na wsi. Dziecko, które przez kilka dni przebywa w takim miejscu, ma szansę nie tylko coś zobaczyć,ale naprawdę wejść w temat,zadać pytania i samodzielnie czegoś doświadczyć. I tutaj wracamy do ludzi. Chciałbym, żeby muzeum było miejscem, w którym pracownicy mają możliwość rozwijania swoich kompetencji, a jednocześnie żebyśmy mogli przyciągać osoby, które mają wiedzę, pasję i pomysły na rozwijanie naszej działalności. Bo nawet najlepszy budynek czy najnowocześniejsza infrastruktura nie zastąpią ludzi, którzy potrafią nadać temu miejscu życie.
RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz