SUKCES PO POZNAŃSKU 05/2026

| MAJ 2026 NA OKŁADCE | 17 W Pana pracach widać jednak pewien ślad inżynierskiego myślenia – formy są przemyślane, momentami wręcz geometryczne. To prawda – te dwa światy gdzieś się przenikają. Nie są to lekkie, ulotne kompozycje, raczej pojawia się w nich struktura, rytm, pewna symetria. Myślę, że to naturalne, trudno całkowicie oddzielić sposób myślenia inżyniera od sposobu tworzenia. Cykl „DNA” był malowany, prawda? Tak, to były prace w całości malowane. Natomiast „Reflection” to już rozwinięcie tego samego kierunku, ale w innej technice. Można powiedzieć, że to pewna kontynuacja – podobna idea, podobna struktura, tylko zmienia się sposób wykonania. W przypadku „Reflection” poszczególne elementy są wycinane i ręcznie komponowane na powierzchni obrazu. Czyli zamiast malowania – wyklejanie? Dokładnie tak. Pracuję na wycinanych elementach, które następnie układam i łączę w kompozycję. Daje mi to inne możliwości operowania formą i kolorem. Teraz planuję pójść jeszcze krok dalej – zachować tę technikę, ale wrócić do kolorystyki bliższej wcześniejszym pracom. A jak wygląda to od strony pracy, która technika jest bardziej wymagająca? Wbrew pozorom bardziej czasochłonne jest malowanie. Każdy element trzeba wykonać bardzo precyzyjnie, warstwa po warstwie. Farba musi wyschnąć, zanim można nałożyć kolejną, a ponieważ wiele fragmentów nachodzi na siebie, ten proces znacząco się wydłuża. Przy jednej pracy potrafi to zająć nawet miesiąc, czasem dwa. A proces twórczy? Najpierw jest konkretny pomysł, czy raczej rozwija się on w trakcie pracy? To raczej proces, który ewoluuje. W trakcie pracy nad jednym obrazem pojawiają się pomysły na kolejne. Jedna realizacja prowadzi do następnej – i w ten sposób powstaje cały cykl. Czy zdarza się, że zmienia Pan koncepcję w trakcie pracy? Jeśli mam już w głowie konkretny plan, to raczej się go trzymam. Realizuję to, co sobie wcześniej założyłem – chcę doprowadzić pomysł do końca w takiej formie, w jakiej go zobaczyłem. A kolejne koncepcje pojawiają się już przy pracy nad następnymi obrazami. Pana ostatnia wystawa „Refleksy” zawierała prace utrzymane w jednym stylu. To świadomy wybór. Skupiłem się na najnowszym kierunku, który obecnie rozwijam – pracach na papierze. To obszar, który szczególnie mnie wciągnął i w którym widzę duży potencjał. Daje mi to przestrzeń do eksperymentowania i poszukiwania nowych środków wyrazu. Cieszy mnie też, że odbiorcy dobrze reagują na te prace, a fakt, że są gotowi je kupować, jest dla mnie największym potwierdzeniem, że ten kierunek ma sens. Cykl 28 prac, który pokazałem na ostatniej wystawie, powstawał praktycznie przez pół roku – od kwietnia do stycznia. Sześć prac znalazło już nabywców. To dla mnie bardzo satysfakcjonujący wynik – część kolekcji została, ale liczę, że z czasem znajdzie swoich odbiorców. A co dalej? Planuje Pan kontynuować ten styl czy szukać czegoś nowego? Technika pozostanie ta sama, ale planuję zmianę kolorystyki. To naturalny etap, kiedy pracuje się w jednym języku wizualnym, pojawia się potrzeba jego rozwijania, odświeżenia. Obecne prace – cykle „Zoom” i wcześniejsze „DNA” – pokazują już pewną ewolucję. Kierunek jest spójny, ale zmieniają się akcenty, detale, sposób budowania kompozycji. I właśnie w tym widzę teraz przestrzeń do dalszych poszukiwań. Planuje Pan kolejne wystawy? Na razie nie mam jeszcze konkretnych propozycji kolejnych wystaw, ale cały czas jestem aktywny. Regularnie zgłaszam swoje prace do różnych galerii i konkursów – to dziś często wygląda tak, że wysyła się portfolio, a następnie prace ocenia jury. W grudniu wysłałem obraz na wystawę do Wiednia, został zakwalifikowany, a co więcej, sprzedany, więc już do mnie nie wrócił. W lutym z kolei brałem udział w projekcie organizowanym przez galerię w Toruniu, w którym otrzymałem dyplom z wyróżnieniem. Praca jest obecnie prezentowana również w galerii online. Kolejne zgłoszenia są w toku – czekam na odpowiedzi. To proces, który wymaga cierpliwości, ale staram się być w nim konsekwentny. Kiedy znajduje Pan czas na malowanie? To bardzo różnie wygląda – czasem są to weekendy, czasem godzina w ciągu dnia. Zawsze można wygospodarować chwilę, jeśli naprawdę się chce. To raczej forma relaksu czy intensywnej pracy? Zdecydowanie relaksu. To dla mnie sposób na odpoczynek i wyciszenie. Włączam dobrą muzykę, najlepiej z winyla – i po prostu pracuję. To moment tylko dla mnie. Czyli sztuka jako równowaga dla biznesu. Dokładnie, każdy potrzebuje swojej przestrzeni – dla mnie to właśnie malowanie. z

RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz