| MAJ 2026 40 | DOM I OGRÓD MINIATUROWE OGRODY NA DACHU Jeśli balkon to ogród w miniaturze, to taras jest pełnoprawną przestrzenią ogrodową. W Gnieźnie, Suchym Lesie czy poznańskich inwestycjach na Wildzie, Jeżycach coraz więcej apartamentów oferuje tarasy o powierzchni ok. 40–50 mkw. Na takiej przestrzeni można pozwolić sobie na więcej – na większe donice z drzewkami owocowymi (karłowe odmiany jabłoni czy wiśni świetnie sobie radzą w pojemnikach), na zestaw mebli ogrodowych otoczonych bujną zielenią, na strefę relaksu z hamakiem ukrytym między bambusami w donicach. Wystarczy odpowiednie zaplanowanie przestrzeni. Większe rośliny, które będą stanowić „szkielet” kompozycji, ustawiamy przy balustradach i w narożnikach, tworząc naturalne osłony przed wiatrem i ciekawskimi spojrzeniami sąsiadów. W centralnej części zostawiamy miejsce na strefę wypoczynkową. Mniejsze rośliny, kwiaty sezonowe i zioła rozmieszczamy na różnych poziomach – wykorzystując regały, drabinki, wiszące doniczki. Właściciele tarasów coraz częściej instalują systemy automatycznego podlewania – w naszym klimacie, gdzie lato może przynieść zarówno upały, jak i deszczowe tygodnie, to realne ułatwienie. Dzięki czujnikom wilgotności rośliny otrzymują dokładnie tyle wody, ile potrzebują, bez ryzyka przelania czy przesuszenia. W ten sposób można stworzyć prawdziwy salon pod chmurką, który będzie cieszyć przez większość roku. Wiosną kwitną tulipany i narcyzy, latem surfinie i lawendy, jesienią wrzosy i astry, zimą dekoracyjne trawy zachowują strukturę obok zimozielonych bluszczów. No i jeszcze własne owoce. Czego chcieć więcej? OSIEDLA PRZYSZŁOŚCI Prawdziwa rewolucja dzieje się na deskach kreślarskich architektów. Wielkopolska ma tu szczególną tradycję. Już w latach trzydziestych dwudziestego wieku Władysław Czarnecki i Adam Wodziczko opracowali dla Poznania unikatowy w skali europejskiej system klinowo-pierścieniowy, wykorzystujący doliny rzeczne Warty, Bogdanki i Cybiny jako naturalne kliny wprowadzające świeże powietrze do miasta. Dziś ta idea znajduje kontynuację w nowoczesnym budownictwie. Coraz więcej deweloperów rozumie bowiem, że mieszkańcy nie chcą już osiedli-sypialni, gdzie jedyną zielenią jest trawnik przed blokiem. Chcemy przestrzeni, które oddychają, gdzie dzieci mogą bezpiecznie bawić się w otoczeniu natury, gdzie po pracy możemy przejść się aleją obsadzoną drzewami, a nie asfaltem. I tak na przykład na poznańskich Winiarach w inwestycji Witosa Park zaplanowano ponad dwieście drzew, łąki kwietne i zielone dziedzińce. Na osiedlu Grunwald Między Drzewami projekt podporządkowano ochronie istniejącego starodrzewu lip i grabów. Przy ulicy Ogrodowej powstaje apartamentowiec z prywatną enklawą zieleni inspirowaną górskimi wąwozami. Szczególnie ciekawy przykład daje rejon Górczyna, gdzie plan miejscowy przeznaczył na zieleń publiczną blisko dwanaście hektarów i przewidział pierwszy w stolicy Wielkopolski park linearny. W toku prac powierzchnię zieleni zwiększono z dziewięciu i pół do niemal dwunastu hektarów, poszerzając ochronę terenów podmokłych. To pokazuje, że planowanie może realnie przesuwać akcent z samej zabudowy na jakość życia. ZIELEŃ WSPINA SIĘ NA BUDYNKI Kiedy w mieście brakuje miejsca na tradycyjne parki, zieleń wspina się na budynki. I nie mam tu na myśli tylko zimozielonego bluszczu, który porasta co popadnie. Chodzi o roślinność wprowadzaną systemowo i pod pełną kontrolą. Korzyści są wymierne: warstwa roślinności na dachu potrafi zatrzymać od pięćdziesięciu do dziewięćdziesięciu procent opadów nawalnych, odciążając kanalizację. To też naturalna klimatyzacja – latem obniża temperaturę powierzchni dachu z osiemdziesięciu stopni do dwudziestu pięciu, zimą ogranicza straty ciepła, dając oszczędność energii nawet do siedemdziesięciu dziewięciu procent. Rośliny pochłaniają hałas uliczny – różnica w natężeniu Fot. Adobe Stock
RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz