SUKCES PO POZNAŃSKU 05/2026

| MAJ 2026 POZIOM WYŻEJ | 71 skim rynku pracy – jakich zmian najbardziej potrzebujemy „od zaraz”? Przede wszystkim potrzebujemy zniwelować nierówności na rynku pracy, które wciąż działają na niekorzyść kobiet. Luka płacowa i emerytalna, kara za macierzyństwo, luka autorytetu, lepka podłoga czy szklany sufit – to nie pojęcia z raportów, tylko doświadczenia wielu kobiet. Do tego dochodzą mikroagresje i seksizm, które nadal są obecne w codziennym życiu zawodowym. Część tych problemów wymaga rozwiązań systemowych. Ale przy obecnym tempie zmian mówi się, że na pełną równość poczekamy jeszcze ponad sto lat. Dlatego tak ważne jest zacząć od nas samych, żebyśmy my wiedziały, że te zachowania, które sprawiają nam dyskomfort, to przekroczenia i mają swoją nazwę, że nie musimy ich akceptować i się na nie godzić. Do tego potrzebna nam jest odwaga, pewność siebie i asertywność. Niestety od dziecka jesteśmy socjalizowane do pełnienia ról opiekuńczych, do bycia grzecznymi, uprzejmymi i niezbyt głośnymi. Dzięki takim projektom, jak „Wybierz Kołnierzyk”, możemy zrzucić z siebie te wszystkie naleciałości, które nam zostały, i obejrzeć, co jest nasze, a co nie jest. Twoja audycja w Radiu Poznań nosi tytuł „Poza Schematem”. Kogo do niej zapraszasz? Jako osoba totalnie bez „backgroundu” dziennikarskiego dwa lata temu dostałam propozycję prowadzenia swojej audycji. Oczywiście musiałam ją ukierunkować w moim stylu. Stąd nazwa „Poza schematem”. Rozmawiam na tematy społeczne, zapraszam organizacje, inicjatywy, ludzi, którzy trochę działają na przekór, właśnie z potrzeby serca i bardzo mnie to inspiruje. Czerpię mocno z tych rozmów, zabieram sobie tę ich energię i bardzo mnie cieszy, że są ludzie, którym się chce zmieniać ten świat. A jak to jest być mamą „poza schematem”? Macierzyństwo tak naprawdę nas konfrontuje z tymi wszystkimi utartymi schematami w głowie. Ja jako matka od początku wiedziałam, że będę sobie zadawać dużo pytań. Bo dla mnie przede wszystkim to życie feministyczne, czy bycie matką feministyczną, to jest zadawanie pytań i kwestionowanie schematów. Choćby takich, że musiałam sprzątać klocki Lego codziennie i chcąc powiedzieć do mojego syna: „Sprzątnij te klocki”, zadałam sobie pytanie: Ale dlaczego? Co mi to robi? Czy mi to przeszkadza? Czy te klocki nie mogą poczekać do jutra? Wychowuję chłopca i chciałabym, aby był silnym emocjonalnie mężczyzną, który poradzi sobie z wyzwaniami dzisiejszego świata. Wiemy nie od dziś, że najwięcej osób leczących się na depresję to kobiety, ale najwięcej osób mających depresję to mężczyźni. Bycie mamą chłopca to też zupełnie inne wyzwanie niż bycie mamą dziewczynki. Jednocześnie czuję się tak dobrze w roli mamy, spełniam się w niej, ale mam też dystans. Macierzyństwo i czas z synem zawsze dodawały mi jeszcze więcej sił. Odpoczywam będąc z nim, mogę wyłączyć głowę, być tu i teraz, skupić się na nim. Jesteś obecna w biznesie, w sektorze NGO, w radiu. Gdzie czujesz się najbardziej u siebie? Jakie jest Twoje największe marzenie związane z rozwojem poznańskiej społeczności kobiet? Faktycznie, mam sporo różnych projektów, pracuję z wieloma partnerami i organizacjami. I to jest trudne, bo rodzi jeszcze więcej pytań, a czasem jest za mało informacji zwrotnej i to czasem powoduje niepewność… Kiedy mogę sama zarządzać i działać całkowicie w zgodzie z moimi wartościami, to jest to dla mnie największe spełnienie. Dlatego na pewno Local Girls Movement i „Schron” są tymi przestrzeniami, gdzie czuję się u siebie. A w najbliższej przyszłości, o czym już wspomniałam, marzy mi się nasza własna siedziba. Dzięki temu mogłybyśmy wdrażać więcej inicjatyw, działać międzypokoleniowo i międzynarodowo. To by nam otworzyło drogę do stworzenia takiego hubu, który odpowiadałby na bieżące potrzeby naszej lokalnej społeczności. W dalszej perspektywie oznacza to większe granty. Projektując wydarzenia, zaczynam od końca i zadaję sobie pytanie, z jakim uczuciem chciałabym, żeby te osoby wyszły ze spotkania. To, co mi pomagało w macierzyństwie i w życiu, to przeświadczenie, że nie tylko ja mam ten problem. O tym są te nasze wydarzenia, że jest się razem. Często dziewczynom tłumaczę, że te wątpliwości, z którymi się borykają, ten problem z asertywnością, ze stawianiem granic czy nawet z odwagą, ale też z syndromem oszustki, nie dotyczy tylko ich. Naszym hasłem jest: „no movement without girls”. Nie ma ruchu bez kobiet i chciałybyśmy, żeby nasza reprezentacja była wszędzie. Jako historyczka lubię fakty – profesor Małgorzata Fuszara, polska prawniczka i socjolożka, zbadała skład sześciu parlamentów europejskich pod względem kompetencji i ta analiza wykazała, że kobiety, aby w nim zasiadać, muszą być trzy razy bardziej kompetentne niż mężczyźni. Dlatego moim marzeniem jest, by kobiety były bardziej odważne, a nawet zuchwałe. To dobre słowo. Jest jeszcze wiele do zrobienia. z

RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz