| MAJ 2026 70 | POZIOM WYŻEJ ment mówię o siostrzeństwie, żeby potem przyznać, że to właśnie jest feminizm. Pokazuję tym wszystkim kobietom, którym przez usta jeszcze nie przejdzie słowo „feminizm”, że: Halo, ale Wy jesteście feministkami! Każda kobieta, dla której istotne są kwestie i prawa kobiet, dzieci czy np. osób seniorskich, de facto jest feministką. Tylko patriarchat zadbał o złe postrzeganie słowa „feminizm”, a my próbujemy odzyskać jego istotę. Jednak to nasze postrzeganie feminizmu w dużej mierze zależy od okoliczności, które nas ukształtowały: dom, rodzina, środowisko, w którym wyrastałyśmy… Mój tata zawsze mówi, kiedy planuję jakiś wywiad czy wystąpienie: „Ale proszę, powiedz, że Ciebie w domu nie ciemiężono i nikt Cię nie ograniczał”. Zawsze mu tłumaczę, że właśnie dlatego, że w moim domu było tak równościowo, to jak już z niego wyszłam, mogłam dostrzec, że ktoś mnie próbuje dyskryminować tylko dlatego, że jestem kobietą. Siostrzeństwo leży też u podstaw Kongresu Kobiet, w którym od lat jesteś obecna… W Kongresie cenię tę mieszankę pokoleniową, to, że można czerpać z doświadczenia starszych kobiet. Jestem z wykształcenia historyczką i może dlatego mam ogromny szacunek do dziedzictwa. Widzę, jak zmienia się choćby stosunek kobiet do swojej pracy zawodowej i tak zwanej kariery. Dzisiaj dziewczyny mówią: My już nie chcemy nic musieć. Nie chcemy być super liderkami na obcasach i w garniturach, obejmującymi stanowiska i nastawionymi na ciągłą walkę. My chcemy czuć się „OK” takie, jakie jesteśmy. I to jest dla mnie największa różnica między tymi pokoleniami. Obserwujemy trend „conscious unbossing”, świadome rezygnowanie z menadżerskich czy nawet wyższych stanowisk na rzecz świętego spokoju. To znaczy, że zaczynamy o siebie dbać. Myślę, że Kongres Kobiet jest takim miejscem, że niezależnie, ile masz lat, możesz poznać doświadczenia innych kobiet i ich perspektywę. Poza tym tam jest zawsze tyle bodźców, które później kiełkują. W tym roku miałam okazję prowadzić panel pt.: „Matka feministka”, a w poprzedniej edycji Kongresu byłam w panelu dotyczącym kampanii społecznej „Bye, Bye HPV”, której celem była edukacja na temat wirusa HPV i szerzenie wiedzy o szczepieniach profilaktycznych dla dzieci, młodzieży i dorosłych. W ramach tej akcji współpracowałam z fundacją SEXEDPL założoną przez Anję Rubik i koordynowałam ten projekt w Wielkopolsce. Twoja działalność jest widoczna i nagradzana. Otrzymałaś tytuł Liderki Równości Wielkopolski 2024 według Forbes Women i British Embassy. To ogromne wyróżnienie. Rok wcześniej zostałaś Poznanianką Roku. Napędza Cię to? Zaskoczyło mnie to. Syndrom oszustki, z którym boryka się większość kobiet, dotyczy także mnie i to na każdym kroku. Nie mogę wyjść z tego przekonania. Moja terapeutka kiedyś mnie zapytała: „Pani Aleksandro, kiedy w końcu przestanie Pani chodzić na kursy, które sama Pani mogłaby prowadzić?” Dlatego myślę, że wraz z tymi miłymi tytułami poczułam, że mam większą legitymizację, żeby robić to, co robię i że to jest potrzebne i doceniane. Moją motywacją są dziewczyny, które są w naszym stowarzyszeniu i ciągle chce im się działać. Widzę, jaki my mamy wpływ, jak nas odbierają inni, jak miasto nas postrzega, jak inne organizacje widzą naszą pracę i ją doceniają. Na pewno fakt, że dostałyśmy propozycję użytkowania przestrzeni od Malta Festival, pozwolił nam się bardzo rozwinąć. Staramy się tę komunikację prowadzić bardzo zapraszająco i mamy cztery darmowe cykle spotkań: Local Mums dla mam, Meet & Talk przeznaczone dla dziewczyn, będące pokłosiem grupy na Facebooku, w której jest pięć tysięcy dziewczyn w różnym wieku, z ogromną potrzebą integracji. Mamy Girlhood, czyli spotkania z ciekawymi kobietami i Święte Zdrowie, gdzie poruszany jest temat zdrowia psychicznego i – co ciekawe – prawie połowa osób uczestniczących to mężczyźni. To dowód na to, że nasza komunikacja nie antagonizuje. Kiedy zorganizowałyśmy Mama Fest, a na nim panel Ojcostwo 2.0, który z założenia kierowałyśmy do kobiet, to w ogóle się nie spodziewałyśmy, że tam przyjdzie większość mężczyzn. A tak się stało i to było bardzo budujące. Myślisz, że Poznań to dobre miejsce na taką działalność jak Twoja? Wydaje mi się, że Poznań stara się być miastem otwartym, ma mnóstwo inicjatyw, które to potwierdzają. Mamy Tydzień Kobiet, Tydzień Różnorodności, jest konkurs na Poznaniankę Roku. W Poznaniu działa Komisja Dialogu Obywatelskiego, w której byłam członkinią prezydium. Wreszcie mamy pełnomocniczkę prezydenta do spraw równości. Ja czuję, że jest przestrzeń na dialog z Miastem. Jest też wiele poznańskich urzędniczek, które dbają o tę widoczność kobiet. Generalnie Poznań bardzo mocno „stoi” organizacjami pozarządowymi. Oczywiście nie twierdzę, że wszystko się tutaj dostaje za darmo, bo z jakiegoś powodu nadal nie mamy swojej siedziby. A to jest moje marzenie, żeby Local Girls Movement miało swoją bazę. W projekcie „Wybierz kołnierzyk” realizowanym przez DGA SA i Fundację Julii Woykowskiej wspierasz kobiety w rozwoju zawodowym. Mówicie tam o różnorodności i symbolice kolorów kołnierzyków. Gdybyś miała określić sytuację kobiet na wielkopol-
RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz