| MAJ 2026 84 | SMACZNEGO W każdym kalendarzu kulinarnym są daty, których nie da się przesunąć ani zignorować. Gdy tylko wiosna krzyczy słońcem, a na rynkach pojawiają się pierwsze pęczki, w sercu każdego Poznaniaka budzi się znany dylemat. Kto jest ważniejszy w maju? Z jednej strony sezon na szparagi, który trwa tak krótko, że niemal wypada go celebrować codziennie, z drugiej – nasz narodowy sport weekendowy, czyli grill. Zamiast jednak wybierać między wielkopolskim arystokratą a rusztem, warto postawić na wyjątkowe połączenie tych dwóch światów. Szparagi z grilla to nie tylko alternatywa dla mięsa; to pełnoprawne, luksusowe danie, które w dymie odnajduje swoją drugą naturę. TEKST: JULIUSZ PODOLSKI | ZDJĘCIA: ARCHIWUM AUTORA ARYSTOKRACJA NA RUSZCIE RZETELNY ZAKUP, CZYLI JAK NIE ZOSTAĆ „NACIĄGNIĘTYM NA GŁÓWKI” Udając się na poznańskie rynki, trzeba być czujnym jak rzecznik prasowy na trudnej konferencji, jak chirurg przy poważnej operacji. Bo wciąż nie wszyscy zdają sobie sprawę, że zakup szparagów to pierwszy krok do sukcesu i dlatego nie można kierować się tylko ceną. Szparagi muszą „mówić”… Tak, muszą z Wami pogadać. Kiedy bierzecie dwa pęczki i pocieracie je o siebie, powinny wydawać charakterystyczny, piskliwy dźwięk. Jeśli milczą – milcz i Ty, i szukaj dalej. To znak, że straciły wodę i życie na rzecz magazynowej prozy. Inny skuteczny sposób: podnieś pęczek – gdy w miejscu cięcia robi się pióropusz o brązowym zabarwieniu, to znaczy, że chce im się pić. Ale to nie Ty je napoisz, lecz zostawisz na straganie. Zwróć uwagę na główki. Muszą być zwarte, zamknięte jak budżet przed końcem roku. Jeśli przypominają małe miotełki, oznacza to, że roślina zaczęła już kwitnąć, a cały smak uciekł w rozwój, zostawiając Ci łykowatą łodygę. I jeszcze dół – końcówki nie mogą być zdrewniałe i białe w połowie długości. Płacimy za to, co jemy, a nie za kompost, co dla nas, Poznaniaków, jest kwestią elementarnej uczciwości.
RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz