SUKCES PO POZNAŃSKU 05/2026

| MAJ 2026 W PODRÓŻY | 91 Podróżowanie stało się dziś dla nas czymś absolutnie oczywistym. Motywację do wyruszenia z domu podsycają wszechobecne media, które kuszą barwnymi relacjami. Oferta linii lotniczych sprawia, że cały świat jest niemal w zasięgu ręki. Liczne wydawnictwa obiecują niezapomniane wrażenia, a foldery reklamowe kuszą barwnymi fotografiami. Dostępność tych informacji jest tak duża, że niezwykle trudno jest zaskoczyć współczesnego turystę – podróżnika. Zanim tak się stało, podróże były ogromnym wyzwaniem dla śmiałków, którzy decydowali się na takie wyzwania, a ich wyborom towarzyszyła różnorodna motywacja. Czasem była to chęć odkrycia nieznanych lądów, niekiedy założenia kolonii i rozszerzenia terytorium, innym razem – poznanie tego, co nieznane, a i zapewne niemałą rolę odgrywała sława i pieniądze. Jednak bez względu na czasy i motywacje podróżników, relacje z tych wypraw zawsze były żywo przyjmowane przez tych, którzy z różnych powodów nie mogli udać się na kraniec świata. Jest to chyba jedyny aspekt podróży, który pozostał niezmienny do dzisiaj. Chęć poznania oraz ludzi, którzy zobaczyli go na własne oczy. ARKADY FIEDLER W przekazywaniu wiedzy o dalekich kontynentach niedościgłym wzorem pozostaje do dzisiaj pochodzący z Poznania Arkady Fiedler. Dla starszego pokolenia swoimi relacjami z podróży, które drukował w codziennej prasie, oraz licznymi książkami podróżniczymi, dosłownie otworzył okno na daleki świat. I to faktycznie daleki, bo podbił serca czytelników swoimi reportażami z dorzecza Amazonki, z dalekiej Kanady, Afryki, obu Ameryk i Azji. Swoją podróżniczą przygodę rozpoczął jako mały chłopiec pod okiem ukochanego ojca, który był jego pierwszym przewodnikiem w świecie przyrody. Pierwsze wyprawy na nadwarciańskie łąki, do rogalińskich dębów, nad dziką jeszcze wtedy Wartę rozbudziły w małym Artku zainteresowanie otaczającym światem i rodzimą przyrodą. Pierwsza egzotyczna wyprawa zaprowadziła go do Brazylii, a owocem podróży były dwie książki: „Bichos, moi brazylijscy przyjaciele” i „Wśród Indian Koroadów”. Wydał je samodzielnie, we własnej drukarni, ale wtedy jeszcze nie zyskały popularności, bo i sam autor był nieznany. Zmieniły to dopiero reportaże pisane na gorąco z upalnej Amazonii, które zaczęły się ukazywać jednocześnie w kilku prasowych tytułach. Złożyły się one później na pierwsze rozdziały książki „Ryby śpiewają w Ukajali”, która okazała się pierwszym spektakularnym sukcesem. Fiedlera nazwano mistrzem literatury podróżniczej, a jego pracę „prawdziwą perłą w naszej literaturze podróżniczo-przyrodniczej”. Do 1971 r. książka ukazała się w przeszło trzydziestu wydaniach, w tłumaczeniu na 14 języków! Sukces wydawniczy pozwolił sfinansować kolejną wyprawę, tym razem do Kanady, a w ślad za nią na Madagaskar. Opisane przez autora miejscowe obyczaje okazały się tak egzotyczne i dla Europejczyków nieobyczajne, że w polskim wydaniu „Radosnego ptaka drongo” przygody autora zostały ocenzurowane (!). Ogromnym sukcesem wydawniczym okazała się książka „Dywizjon 303”, która opowiada o wojennych losach polskich lotników w czasie Bitwy o Anglię. Po zakończeniu wojny pisarz powrócił do kraju, gdzie osiadł w podpoznańskim Puszczykowie. Stąd wyruszał na kolejne wyprawy, tu powstawały jego kolejne książki, tu znalazł swoje miejsce na ziemi. Arkady Fiedler jest doskonałym przykładem na to, że na podróże nigdy nie jest za późno. Swoją ostatnią wyprawę do Afryki Zachodniej zrealizował w 1981 r., mając 87 lat. W 1974 r. w jego domu powstało Muzeum, gdzie umieszczono niezwykłe eksponaty i pamiątki przywiezione z podróży, w tym ukochane przez pisarza motyle. Dzisiaj w Muzeum Pracowni Literackiej Arkadego Fiedlera w Puszczykowie można nadal obejrzeć bogatą kolekcję Władysław Zamoyski, sygn. II 338, zdjęcie pochodzi ze zbiorów PAN Biblioteki Kórnickiej Naszyjnik z ludzkich zębów, Nowa Brytania, sygn. MK2958, zdj. pochodzi ze zbiorów PAN Biblioteki Kórnickiej, fot. Mikołaj Potocki

RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz