| MAJ 2026 SPORT | 97 Okiem eksperta, Krysztofa Ratajczaka, dziennikarza sportowego Radia Merkury, a także osoby związanej mocno ze środowiskiem siatkarskim m.in. jako wieloletni Komisarz Techniczny PLS. Juliusz Podolski: W Poznaniu podejmowano już różne próby reaktywacji siatkówki na wysokim poziomie, ale dotąd brakowało kropki nad „i”. Energetyk Poznań skupia się głównie na chwalebnym szkoleniu młodzieży, ale nie widać tam było ambicji pierwszoligowych, by doskoczyć do grona klubów zawodowych. Teraz ma się to zmienić. Krzysztof Ratajczak: Trzeba podkreślić, że PLS 1. Liga należy już do struktur Ligi Zawodowej, skupiającej PlusLigę, TAURON Ligę i właśnie zaplecze ekstraklasy. Nowy klub – Fort Poznań – będzie musiał „podpiąć organizacyjny pociąg”, by sprostać wyśrubowanym standardom zawodowej siatkówki w Polsce. To radość dla kibiców, bo poznańskie środowisko wreszcie będzie miało swój klub. Praca z młodzieżą w Energetyku czy UKS 1 Poznań jest świetna, ale dotąd najzdolniejsi zawodnicy wyjeżdżali z miasta, trafiając do szerokich składów drużyn PlusLigi. Czy Fort Poznań stanie się dla nich naturalnym miejscem rozwoju na miejscu? Mam taką nadzieję. Plany są ambitne, ale muszą iść w parze z fundamentem finansowo-organizacyjnym. Spoglądając na siatkówkę kobiecą – gdybyśmy przejrzeli składy drużyn zawodowych pod kątem zawodniczek z wielkopolskim rodowodem, to moglibyśmy zestawić bardzo mocną ekipę. Agnieszka Korneluk z domu Konkolewska to jaskrawy przykład, że Poznań nie jest siatkarską pustynią. Mamy zawodniczki światowego formatu. Dodajmy do tego rozgrywającą Magdalenę Kowalewską z domu Pleśnierowicz, grającą w lidze greckiej i mielibyśmy mocny środek i rozegranie. A to nie wszystkie topowe nazwiska... Widać zainteresowanie miasta i władz uczelnianych. Czy patrząc na inne poznańskie inicjatywy, nie obawiasz się, że to tylko słomiany zapał? Liczę na to, że nie. Kluczowa może okazać się współpraca z Uniwersytetem im. Adama Mickiewicza. To silny argument dla młodych zawodników, którzy chcą łączyć profesjonalny sport ze studiami w dużym ośrodku akademickim. Po drugie, hala na Morasku to obecnie jedyny obiekt w Poznaniu, który spełnia standardy licencyjne PLS 1. Ligi. Cieszy też zaangażowanie ludzi: prof. Adama Barabasza z UAM, Damiana Lisiewskiego jako dyrektora sportowego czy Bartłomieja Ignaszewskiego z Rady Miasta, któremu ten pomysł „chodził po głowie” od lat. Wspomniałeś o hali. Bez odpowiedniego obiektu nie da się gościć rozgrywek najwyższej klasy, a i wymogi licencyjne są surowe. Temat poznańskiej Areny znowu wraca. Potrzebujemy hali na 3–4 tysiące widzów do rozgrywek krajowych, ale Poznań zasługuje też na obiekt wielki, rzędu 20 tysięcy miejsc, typu Tauron Arena. Tylko wtedy będą do nas przyjeżdżać nie tylko sportowe gwiazdy, ale i największe nazwiska estrady. Organizacja wielkich wydarzeń w takich salach po prostu zacznie się menedżerom opłacać. Czy Fort Poznań udźwignie ambicje miasta? riery. Fort Poznań stawia również na kompleksowe podejście do rozwoju dyscypliny, łącząc siatkówkę halową z dynamicznie rosnącą siatkówką plażową. Klub planuje wdrożenie programu szkoleniowego, który umożliwi rozwój w tej specjalizacji już od najmłodszych lat, odpowiadając na rosnącą popularność tej formy rywalizacji oraz braki w systemowym szkoleniu. – Naszą ambicją są silne poznańskie drużyny, które przyciągają kibiców. Docelowo chcemy, by wypełnili oni naszą ikonę – Arenę, ale potrzeba na to czasu, musimy naszymi działaniami jeszcze wzmocnić naszą poznańską publikę. W to wpisuje się nowy siatkarski projekt. Siatkówka to bardzo popularna i widowiskowa dyscyplina sportu. Dlatego dajemy kredyt zaufania temu projektowi. Dziękuję osobom, które podjęły się tego trudu. Wspieramy i trzymamy kciuki – podkreśla Marcin Gołek, zastępca prezydenta Poznania. AKADEMICKIE ZWIĄZKI Drużyna będzie rozgrywać swoje mecze w hali Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza na Morasku, a zawodnicy zyskają możliwość łączenia kariery sportowej z edukacją akademicką. Współpraca obejmuje również działania edukacyjne i aktywizację środowiska wokół wydarzeń sportowych. – Sport akademicki i wyczynowy mogą się wzajemnie uzupełniać. Chcemy stworzyć model, w którym młodzi zawodnicy rozwijają się jednocześnie jako sportowcy i studenci, budując swoją przyszłość w sposób odpowiedzialny i długofalowy – dodaje prof. UAM dr hab. Adam Barabasz, dyrektor Studium Wychowania Fizycznego i Sportu Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Poznański sport, a w szczególności ten w wydaniu ligowym, od lat przypominał nieco plac budowy – pełen potencjału, ale rzadko zwieńczony gotową, solidną konstrukcją. Projekt Fort Poznań, ze swoim biznesowym zacięciem i oparciem na doświadczeniu ludzi, którzy siatkówkę znają od podszewki, ma szansę to zmienić. Czy rok 2030 i wymarzona PlusLiga to realny scenariusz? W sporcie, tak jak w biznesie, gwarancji nie ma nigdy. Jest jednak rzetelny plan, są ludzie z pasją i – co równie ważne – jest poznański upór w dążeniu do celu. Jeśli te elementy zadziałają wespół w zespół, to światełko w tunelu, o którym mowa była na początku, może już niedługo rozbłysnąć pełnym blaskiem reflektorów w hali na Morasku, a docelowo – w odnowionej Arenie. Trzymamy za słowo i czekamy na pierwsze punkty. z
RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz