| CZERWIEC 2026 ROZWÓJ OSOBISTY | 45 Na początku energia tej motywacji wydaje się mocna. Zwłaszcza gdy sam/a masz wewnętrzne przekonanie do potrzeby swojej zmiany, a nie tylko dlatego, że tak radzi Ci świat. No i najlepiej jeszcze, jak się dobrze składa kalendarz. Początek miesiąca albo koniec. Początek tygodnia, najlepiej poniedziałek, bo dobrze rozpoczynać z nową energią rutynowy tydzień pracy. Lepszym terminem na start może być tylko początek wakacji (zgodnie z narracją: teraz, na urlopie, czego to ja nie zrobię), urodziny, najlepiej okrągłe (wtedy: nowy/a JA od zaraz) albo „król wszelkich postanowień”, czyli sylwester (od nowego roku...). Magia przełomu urodzinowego lub roku robi niezłą robotę. Wtedy ludzie zaczynają sobie wiele obiecywać albo z inspiracji (chcę dla siebie czegoś nowego; chcę żyć lepszym, pełniejszym życiem; jak nie teraz, to kiedy; kto, jak nie ja; najlepszy czas jest teraz) albo z desperacji (już dłużej tak nie mogę; jak nie teraz, to nigdy; jeśli się za siebie nie wezmę, to...). Nie bez przyczyny właściciele klubów fitness lub dietetycy mówią w takich momentach, że ich branże przeżywają oblężenie. Ale... nie na długo. Bardzo gorący płomień automotywacji z czasem maleje, a nawet gaśnie i to często już przed końcem stycznia niestety. Teraz, mniej więcej w połowie roku, jest spora szansa, że znakomita część postanowień dawno już zblakła i została odłożona na inny, lepszy czas. No właśnie, czy jest jakiś lepszy czas na to, aby prawdopodobieństwo, że się uda wytrwać, znacząco wzrosło? KIEDY ZACIĄGASZ RĘCZNY HAMULEC NA STARCIE? Sprawdźmy najpierw, co może stanąć na drodze naszym postanowieniom. Najczęściej: • brak planu i metodycznego podejścia, jak ma wyglądać realizacja postanowień w czasie oraz jak będziesz wspierał/a swoją motywację; • zbyt perfekcyjne podejście oparte na przekonaniu „wszystko albo nic”, co powoduje, że gdy się potkniesz jeden raz, niezadowolenie z siebie jest tak duże, że szybko się poddajesz; • brak świadomości, jakiego wysiłku będzie wymagać od Ciebie Twoje postanowienie i brak urealnienia Twoich możliwości, czasu czy innych potrzebnych zasobów, żeby wystartować. Brak mentalnego przygotowania się do tego, że aby było Ci lepiej ze sobą, najpierw może być trudniej, choćby w adaptacji Twojego dnia do zbudowania nowych nawyków; • niecierpliwość, bo kiedy chcesz szybkich efektów, a nie są możliwe od ręki, bo wymagają czasu, to dopada Cię irytacja i zwątpienie, a jak zaczynasz się porównywać z innymi, to frustracja odcina Cię od dalszego działania; • no i... codzienne życie, a w nim obowiązki, stres, napięcia, nieprzewidziane zwroty akcji, zmęczenie i przeciążenie, a stąd już tylko krok do „nie chce mi się, nie dzisiaj, chwila przerwy mi nie zaszkodzi, przerwa trwa tyle, ile zdecyduję, jutro też jest dzień”. Nie ma oczywiście w takiej przymusowej, chwilowej pauzie nic złego, jeśli jednak nie podejmiesz działania dalej w ogóle, nie tylko nie będzie efektów, na jakich Ci zależy, ale prawdopodobieństwo Twojego powrotu do działania wraz z upływem czasu znacząco spada.
RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz