| CZERWIEC 2026 POZIOM WYŻEJ | 57 Ale czym właściwie jest noc kupały? Dlaczego przez wieki Kościół walczył z tym świętem, a mimo to nie zdołał go wykorzenić? I co sprawia, że dziś, w erze smartfonów i sztucznej inteligencji, wciąż rozpalamy ogniska i wyplatamy wianki? Odpowiedzi szukajmy tam, gdzie wszystko się zaczyna – w gwiazdach. GDY SŁOŃCE STAJE W ZENICIE Wszystko zaczyna się od astronomii. Przesilenie letnie to moment, gdy Słońce osiąga najwyższą pozycję na niebie, dając nam najdłuższy dzień i najkrótszą noc w roku. W Polsce wypada to z 21 na 22 czerwca. Dla naszych przodków przesilenie letnie było jednak czymś znacznie więcej. To był punkt zwrotny w kalendarzu – po tej dacie dni zaczynają się skracać, co oznacza powolną, ale nieuchronną wędrówkę ku jesieni i zimie. Moment graniczny, przejście między porami roku, a więc – według dawnych wierzeń – szczególny czas, gdy granice między światami stają się cieńsze, a natura osiąga szczyt swoich możliwości regeneracyjnych. I nie chodzi tu wyłącznie o Słowian. W wielu kulturach budowle i miejsca sakralne – na przykład Stonehenge w Anglii, grobowiec Newgrange w Irlandii czy niektóre piramidy i świątynie cywilizacji Majów – mają wyrównania astronomiczne związane z pozycją Słońca podczas przesileń lub równonocy. Szwedzi obchodzą Midsommar z tańcami wokół słupa majowego, Łotysze świętują Līgo (Jāņi), a współcześni neopoganie często celebrują Litha będącą rekonstrukcją obrzędów przesilenia letniego. Wiele społeczeństw od dawna traktowało ten czas jako ważny rytualnie, a w tradycjach słowiańskich przesilenie stało się jednym z najbarwniejszych i najbardziej zmysłowych świąt w roku. KUPAŁA, SOBÓTKA, KOPERNOCKA – KTO JEST KIM? Sama nazwa „noc kupały” budzi zaciekłe spory wśród badaczy. Kupała pojawia się w różnych źródłach jako słowiańskie bóstwo związane z plonami, urodzajem i ogniem. Najczęściej sugeruje się, że nazwa ta wywodzi się od prasłowiańskiego rdzenia „kǫpati”, oznaczającego kąpiel lub moczenie, co bezpośrednio wskazuje na rytualną rolę wody w tę wyjątkową noc. Inna teoria łączy ją z indoeuropejskim pierwiastkiem „kump”, wiążącym się z ideą grupy i zbiorowości, a święto to zawsze miało charakter wspólnotowy. Istnieje też hipoteza łącząca nazwę z pasją i pożądaniem, co koresponduje z radosnym, a niekiedy wręcz frywolnym charakterem zabawy. Co ciekawe, część badaczy uważa, że kupała to personifikacja obrzędu, a nie pierwotne bóstwo. Niemniej obrzędy nocy kupalnej – kąpiele, ogniska, śpiewy i tańce – od zawsze miały silny, wspólnotowy i zmysłowy charakter. A co z alternatywnymi nazwami? „Sobótka” ma prawdopodobnie rodowód zachodniosłowiański. Według jednej z teorii pochodzi od staropolskiego określenia ognisk obrzędowych rozpalanych na wzgórzach. Kościół nadawał temu terminowi wydźwięk pejoratywny, kojarząc go z „małym sabatem”. Inna, bardziej romantyczna wersja odwołuje się do legendy o pięknej dziewczynie imieniem Sobótka, która zginęła w noc przesilenia podczas ataku wroga na jej wioskę. Interesującą lokalną odmianą jest relikt językowy z ziemi kaliskiej i sieradzkiej – wspomina się tam formy takie jak „kopernocka” lub „kopernacka”. Ten rodzaj regionalnych nazw pokazuje, jak głęboko w lokalnej pamięci tkwią zwyczaje związane z nocą kupalną. OGIEŃ I WODA – RYTUALNE ZAŚLUBINY ŻYWIOŁÓW Sercem obrzędowości kupalnej jest unia dwóch przeciwstawnych sił: ognia i wody. W noc przesilenia te żywioły tracą swój niszczycielski charakter, stając się narzędziami oczyszczenia i odrodzenia. Ogień musiał być rozniecony w sposób rytualny – jako tak zwany „żywy ogień”, uzyskany przez tarcie kawałków drewna, najczęściej brzozy, jesionu lub dębu. Proces ten wymagał wygaszenia starych palenisk w całej wiosce, aby nowy płomień symbolizował czysty początek. Ogniska rozpalano na wzgórzach lub przy brzegach wód, by oświetlały drogę dobrym duchom i odstraszały demony. Skoki przez płomienie nie były jedynie zabawą. Wierzono, że ogień spala zło, choroby i nieszczęścia. Im wyżej skoczyłeś, tym lepiej. Pary skakały razem, trzymając się za ręce – jeśli nie rozłączyły dłoni w locie, czekało je wspólne, szczęśliwe życie. Rolnicy przepędzali bydło przez dym, by chronić zwierzęta przed chorobami, a popiół z sobótkowego ognia rozsypywano po polach dla urodzaju. Równie potężna była magia wody. W słowiańskich wierzeniach rzeki i jeziora zamieszkiwały niebezpieczne istoty – rusałki, wodniki i topielce. Obowiązywał więc ścisły zakaz kąpieli aż do nocy przesilenia, kiedy to woda „zakwitała”, co czyniło ją bezpieczną i nadawało jej właściwości lecznicze. Rytualne zanurzenie przed świtem miało gwarantować urodę, zdrowie i płodność. WIANKI, KWIATY I ZIOŁA Najbardziej malowniczym obrzędem nocy kupały jest puszczanie wianków. Dziewczęta wiły je z wybranych ziół i kwiatów – w niektórych regionach z siedmiu, w innych z dziewięciu lub dwunastu gatunków – a każdej roślinie przypisywano znaczenie, np. rumianek symbolizował czystość, chaber wierność, mak spokój, a bylica zdrowie. Wianek musiał być uwity przed zachodem słońca, w milczeniu lub przy śpiewie specjalnych pieśni, a potem, ozdobiony zapaloną świecą, wędrował na wodę. Sposób, w jaki wianek płynął po falach, miał pokazać przyszłość matrymonialną. Gdy płynął prosto i daleko – dziewczyna wyjdzie za mąż
RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz