SUKCES PO POZNAŃSKU 6/2026

| CZERWIEC 2026 58 | POZIOM WYŻEJ w tym roku. Jeśli kręcił się w miejscu – jeszcze poczeka. A jeśli utonął, no cóż, traktowano to jako złą wróżbę. Kawalerowie czekali nad rzeką kawałek dalej i ten, kto złapał wianek, miał poślubić jego właścicielkę. W praktyce często nie było to dziełem przypadku – zakochane pary niejednokrotnie umawiały się wcześniej, by kawaler czekał w dole rzeki na stroik swojej wybranki. A legendarny kwiat paproci? Z botanicznego punktu widzenia paprocie nie kwitną, rozmnażają się przez zarodniki. Ale legenda głosiła, że tylko raz w roku, dokładnie o północy w noc kupały, paproć rozkwita magicznym, świecącym kwiatem. Ten, kto go znajdzie, zyska niewidzialność, zrozumie język zwierząt i odkryje ukryte skarby. Młode pary całą noc błąkały się po lasach, szukając niemożliwego. Co znajdowały? Czasem świetliki, fosforyzujące grzyby, błyski światła filtrowanego przez gęstwinę. Ale najczęściej znajdowały siebie nawzajem. I dlatego właśnie księża tak grzmieli z ambon przeciwko tym „sprośnym” obyczajom. Nie można zapomnieć o ziołach. Wierzono, że rośliny zebrane w noc kupały mają szczególną moc. Podbiał, bylica, babka, dziurawiec, rumianek, mięta – zrywane przed wschodem słońca, suszone w cieniu, przechowywane w lnianych workach, miały służyć przez cały rok. Co ciekawe, współczesna nauka potwierdza, że wiele z nich rzeczywiście ma właściwości lecznicze. Dziurawiec to naturalny antydepresant, rumianek działa uspokajająco, bylica pomaga w problemach trawiennych. Czy w noc przesilenia mają większą moc? Naukowo nie. Ale efekt placebo wspierany tysiącletnim wierzeniem potrafi zdziałać więcej, niż się nam wydaje. KOŚCIÓŁ I NOC ŚWIĘTOJAŃSKA Gdy chrześcijaństwo zaczęło rozprzestrzeniać się na ziemiach słowiańskich, Kościół stanął przed dylematem: jak postąpić z głęboko zakorzenionymi ludowymi świętami? Strategia była sprytna – nie walczyć bezpośrednio, ale nałożyć chrześcijańską interpretację na istniejące praktyki. I tak przesilenie letnie pokryło się ze świętem narodzin Jana Chrzciciela, przypadającym na 24 czerwca. Jan doskonale pasował do symboliki ognia i wody – chrzcił przecież w Jordanie. Ogniska? To radość z narodzin świętego. Wianki na wodzie? Symbol oczyszczenia przez chrzest. Zioła? Dary Boże, które w tę noc mają szczególną moc. Tak zrodziła się noc świętojańska obchodzona z 23 na 24 czerwca. Problem w tym, że lud przyjął chrześcijańską otoczkę, zachowując pogański rdzeń. W XV wieku kardynał Zbigniew Oleśnicki nakazał ostrą walkę z gusłami praktykowanymi w noc świętojańską. Księża mieli zabraniać parafianom udziału w obrzędach, a nieposłusznym odmawiać sakramentów. Niewiele to dało. W okresie kontrreformacji jezuici organizowali publiczne dyskusje, wyśmiewając ludowe wierzenia, urządzali konkurencyjne procesje i nabożeństwa, by odciągnąć wiernych od ognisk. Czasem duchowni sami szli nad rzekę i błogosławili wodę, starając się włączyć rytuały w chrześcijański kontekst. Paradoks polegał na tym, że Kościół mniej lub bardziej restrykcyjnie walczył z praktykami, które sam wcześniej próbował schrystianizować. Ludowa świadomość pozostała dualistyczna – do dziś obchody 24 czerwca postrzegane są bardziej jako tradycja przodków niż święto czysto kościelne. Ludzie przyjęli świętego Jana jako patrona, ale jednocześnie zachowali wszystkie przedchrześcijańskie elementy, świętując jedynie nie noc kupały z 21 na 22, a noc świętojańską z 23 na 24 czerwca. BURZLIWY WIEK XX Wiek XX przyniósł kolejne zwroty w historii sobótek. W dwudziestoleciu międzywojennym tradycje ludowe promowano jako element budowania tożsamości odro-

RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz