SUKCES PO POZNAŃSKU 6/2026

| CZERWIEC 2026 POZIOM WYŻEJ | 59 dzonej Polski. W czasie okupacji sobótki paradoksalnie stały się formą oporu – pod przykrywką ludowej zabawy spotykali się członkowie podziemia. Po 1945 roku władza komunistyczna z początku zwalczała sobótki jako „przejaw wstecznictwa”. Ale szybko zorientowano się, że można je wykorzystać propagandowo. Sobótka stała się „świętem przesilenia letniego” – oficjalnie ateistyczną zabawą ludową, bez odniesień religijnych. Organizowano państwowe festyny z orkiestrami, pokazami folklorystycznymi i przemowami sekretarzy partii. Paradoksalnie, władza komunistyczna przyczyniła się do zachowania wielu tradycji, które Kościół przez stulecia próbował wytępić. Historia lubi ironię. WIELKOPOLSKA NOC KUPAŁY Krajobraz obrzędowy dawnej Wielkopolski, pieczołowicie odtworzony dzięki badaniom Oskara Kolberga w XIX wieku, ukazuje cechy unikalne dla naszego regionu. Wielkopolska tradycja kładła szczególny nacisk na przygotowanie przestrzeni domowej jeszcze przed rozpoczęciem właściwych obchodów. Na kilka godzin przed rozpaleniem ognisk dziewczęta przystrajały chałupy gałązkami bylicy oraz liśćmi łopianu. Bylica – zwana tutaj „zielańcem” lub „pasem świętojańskim” – pełniła rolę kluczowego amuletu. Dziewczęta opasywały się nią wokół bioder przed wyjściem na sobótkę, co według wierzeń miało chronić je przed bólami kręgosłupa podczas zbliżających się żniw oraz odpędzać wszelkie uroki. Czarownice podobno bały się bylicy bardziej niż ognia – a to już coś mówi o mocy tej niepozornej rośliny. Kolejnym wielkopolskim elementem były biesiady pasterskie. Pastuchowie kopali w ziemi kwadratowe rowki, przy których spożywali rytualny posiłek – masło, jaja, ser i wódkę. Obrzęd miał zapewnić mleczność krów oraz zdrowie całego inwentarza. W porównaniu do Słowiańszczyzny Wschodniej, gdzie rytuały bywały bardziej archaiczne – na przykład w niektórych miejscach palono czaszki konia na słupie – wielkopolskie obchody uległy wcześniejszemu złagodzeniu, przyjmując formę radosnej zabawy i wróżbiarstwa matrymonialnego. Mniej grozy, więcej romantyzmu – moglibyśmy powiedzieć, że Wielkopolanie już wtedy mieli swój pragmatyczny styl. Współczesne obchody nocy kupały w Wielkopolsce to fascynująca mieszanka ludowego dziedzictwa, widowisk historycznych i edukacji ekologicznej. W Poznaniu tradycja została zrewitalizowana i dostosowana do potrzeb nowoczesnego miasta. Poznańskie Wianki koncentrują się na nabrzeżu Warty – w okolicach osiedla Piastowskiego, Rataj i Starego Portu. Program „Parady Sobótkowej” promuje pojęcie „fyrtla”, czyli lokalnej tożsamości dzielnicowej. Mieszkańcy uczestniczą w warsztatach plecenia wianków i tańcu „Nowe Latko” dedykowanym ziemi, a grupy takie jak Teatr SOMA przygotowują widowiskowe rytuały ognia. Parada rzeczna, w której biorą udział załogi osiedlowe z Wildy, Jeżyc czy Śródki, celebruje wspólnotę i bliskość z Wartą. W Kaliszu centralnym punktem obchodów jest Rezerwat Archeologiczny w Zawodziu. Od kilku lat, dzięki Stowarzyszeniu Drużyna Wojów Kolovrat, noc kupały przybiera tam formę rekonstrukcji historycznej – uczestnicy mogą posłuchać opowieści żercy o sakralnym znaczeniu ognia i zapoznać się z uzbrojeniem dawnych Słowian. To miejsce, gdzie historia dosłownie ożywa. Gniezno kładzie z kolei duży nacisk na aspekt rodzimowierczy. Współczesne obchody obejmują rytualne pożegnanie Jarowita, którego kukła jest palona o zachodzie słońca, symbolizując przejście od wiosny do lata. Centralnym momentem jest wspólna kąpiel w jeziorze, mająca wymiar oczyszczający. To echa tych samych rytuałów, które odprawiano tu przed tysiącem lat, choć konkretne formy (np. palenie kukły Jarowita) bywają elementem współczesnych rekonstrukcji opartych o interpretacje, niekoniecznie historycznie udokumentowanym w takiej postaci. Trzeba tylko pamiętać, by przed wzięciem udziału w sobótkowej zabawie, sprawdzić przewidziany program, bo ten potrafi się co roku zmieniać. Niemniej Wielkopolska wciąż żyje sobótką: puszczanie wianków nad rzekami, wielkie ogniska i folklorystyczne widowiska odbywają się i w Poznaniu, i w mniejszych miejscowościach, a inscenizacje historyczne, często podkreślające lokalny patriotyzm, kwitną zwłaszcza w większych ośrodkach kulturalnych. W tradycyjnych przekazach spotyka się też zakaz kąpieli przed 24 czerwca, echa wierzeń o rusałkach i topielcach, a bylica i dziurawiec nadal pojawiają się we wiankach i warsztatach zielarskich. Coraz częściej młode rodziny wracają do puszczania wianków jako ładnego, niekoniecznie religijnego rytuału, bardziej dla piękna i wspólnoty niż dla pogańskich treści. MOST MIĘDZY ŚWIATAMI Noc kupały to zjawisko, które łączy w sobie wszystko – astronomię i wiarę, pogańskie rytuały i chrześcijańskich świętych, tradycję i nowoczesność, indywidualną potrzebę duchowości i wspólnotowe przeżycie. To most między światem słowiańskim i chrześcijańskim, ludowym i elitarnym, wiejskim i miejskim, dawnym i teraźniejszym. Więc tego lata, 21 czerwca, gdy słońce zajdzie i nadejdzie noc, rozpal ogień. Upleć wianek. Idź nad Wartę, Prosnę czy najbliższy staw. Nieważne, czy wierzysz w moc sobótki. Ważne, że przez chwilę będziesz częścią czegoś większego niż ty sam. Czegoś, co trwa od tysięcy lat i będzie trwać jeszcze długo po nas. To właśnie jest prawdziwa magia nocy kupały. z

RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz