| CZERWIEC 2026 SPORT | 85 To drugie Pana srebro z tym klubem... – Graliśmy pod nazwą Stary Browar, byliśmy wicemistrzem. To bardzo podobny scenariusz, bo początek ligi nie był najlepszy. Zespół jako całość nie był zbyt bogaty personalnie, było mało zawodniczek do rotacji. I teraz też… Podjąłem się współpracy z trenerem Wojtkiem Szawarskim i chciałem uczestniczyć czynnie w tych treningach, a nie tylko wspomagać mentalnie, wyrażać spostrzeżenia pomeczowe. Chciałem brać aktywnie udział w każdym treningu. Zaowocowało to wicemistrzostwem. Czy współpraca będzie kontynuowana w sezonie? – Tak, aczkolwiek rozmów jeszcze nie podejmowaliśmy, ale nie sądzę, żeby coś się zmieniło. Teraz będzie kontynuowana z reprezentacją Polski do lat 20, bo trener Szawarski został szkoleniowcem reprezentacji, a ja będę uczestniczył w procesie treningowym. ŁUKASZ ZARZYCKI W sporcie zawodowym budżet odgrywa ogromną rolę. – Bez większego budżetu nie da się rywalizować o medale. Cudów nie ma, niespodziankę można sprawić raz, na przykład wykorzystując także różne losowe zdarzenia. Nasz budżet wciąż nie należał do najwyższych – wygraliśmy z Gorzowem Wielkopolskim, który ma prawdopodobnie dwukrotnie większe możliwości finansowe. Jednak zbliżenie się do czołówki bardzo nam ten sukces ułatwiło. Wykorzystaliśmy też fakt, że dotychczasowi Mistrzowie Polski wpadli w tarapaty finansowe, przez co ubyło kilka jakościowych zespołów. System szkolenia to Wasze oczko w głowie. Wszyscy podkreślają, że budujecie silną bazę dla zespołu seniorskiego i to od lat. – Tak, na tym polu jesteśmy już potęgą w Polsce, mamy na koncie mnóstwo medali i tytułów w kategoriach młodzieżowych. Jednak na szczycie takiego systemu zawsze musi być zespół seniorski – u nas to Ekstraklasa oraz rezerwy grające w pierwszej lidze. Jesteśmy klubem kompletnym. Wychowujemy zawodniczki aż do poziomu reprezentacji Polski, a w meczach seniorskich bywa, że połowę składu stanowią nasze wychowanki. Bardzo się cieszę, że pierwsza drużyna w końcu nawiązała do sukcesów młodzieżowych. Chciałbym, żebyśmy na stałe zagościli w czubie tabeli Orlen Basket Ligi Kobiet, a nasze dziewczyny grały w europejskich pucharach tutaj, w Poznaniu. Czwarty mecz finałowy w Poznaniu zaostrzył apetyty, niewiele brakowało do decydującego starcia w Lublinie. – Pachniało złotem już w tym sezonie, ale jestem zwolennikiem budowania klubu krok po kroku. Nadmierny i zbyt szybki sukces mógłby nam zaszkodzić. Wiemy, jak wygląda sytuacja w Poznaniu – poza Lechem Poznań pozyskiwanie sponsorów to ogromny problem. Mamy stabilnych partnerów: sponsora tytularnego spółkę Enea, Politechnikę Poznańską i wysokie wsparcie z Urzędu Miasta. Zdobycie mistrzostwa już teraz wymusiłoby zwiększenie budżetu o 2–3 miliony złotych, co mogłoby nas przerosnąć. Postawiłem sobie jednak cel: w 1978 roku Poznań zdobył jedyny tytuł mistrza Polski. Mamy dwa sezony, aby nawiązać do tego sukcesu na jego 50-lecie. Podstawy mamy mocne. Przed Wami nowe wyzwanie – najprawdopodobniej europejskie puchary. Czy to oznacza rewolucję w składzie i duże transfery? – Naszym dużym atutem jest stabilność, nie zmieniamy co sezon całego składu, jak to bywa w innych klubach. Praktycznie wszystkie wychowanki zostają w Poznaniu, podobnie część zawodniczek zagranicznych. Planujemy 3–4 korekty w 14-osobowej kadrze, co oznacza wymianę około 20% składu. Musimy się wzmocnić i poszerzyć rotację, bo granie co trzy dni w pucharach to zupełnie inne obciążenie. Chcemy jednak zachować nasz fundament i ten wyjątkowy team spirit. Dziewczyny się znają, dzięki czemu zawsze startujemy do sezonu mocno przygotowani, a kibice mogą się z tą drużyną utożsamiać. Koszykówka w Poznaniu ma bardzo rodzinny charakter. W meczach finałowych hala pękała w szwach. Przy grze na poziomie europejskim pojemność obiektu może stać się problemem. – Komplet publiczności mieliśmy właściwie przez cały sezon. Naszym domem jest Centrum Sportu Politechniki Poznańskiej i jesteśmy z tego bardzo zadowoleni. Musimy pamiętać, że ta hala była budowana pod zajęcia dydaktyczne dla studentów, a nie do obsługi zawodów. Na wysokości zadania stanęły władze Politechniki, jak i miasta Poznania. Jesteśmy na etapie pozyskiwania środków na wymianę trybun. z Ten tekst jako dawnyAZSiak dedykuję postaciom,które znałem i z nimi współpracowałem: Markowi Grendzie, Bronisławowi Wiśniewskiemu, Józefowi Martyle, Robertowi Haberowi.
RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz