SUKCES PO POZNAŃSKU 7-8 /2026

| LIPIEC/SIERPIEŃ 2026 SPORT | 73 Jak myślisz, dlaczego właśnie teraz to wszystko tak idealnie kliknęło? Maciej Łosiak: Powodów jest sporo. Przede wszystkim to, że Maja jest obecnie w pełni zdrowa. Przez długi czas nieustannie trapiły ją kontuzje, miała poważne problemy z nadgarstkiem i kolanem, a do tego przechodziła jakiś czas temu trudny epizod depresyjny. Takie obciążenia zawsze wpływają na to, jak zawodnik prezentuje się na korcie. Maja oczywiście w poprzednich latach odnosiła już pewne sukcesy – wygrała w grze pojedynczej trzy turnieje rangi WTA 125: we Florianópolis w Brazylii w 2024 roku, rok później w Montreux w Szwajcarii i w tym roku, tuż przed Roland Garros, w Oeiras w Portugalii. Wracając jednak do zdrowia – każdy kibic mógł zauważyć, że w Paryżu miała problemy mięśniowe, na szczęście nie okazały się one groźne. Najpierw bandażowana była lewa noga, później pojawiły się tejpy na prawej. Trudno się jednak dziwić, skoro w Paryżu zagrała aż dziesięć spotkań, podczas gdy do standardowego zwycięstwa w turnieju głównym potrzeba rozegrania siedmiu meczów. Idąc dalej – Maja ma za sobą świetny team trenerski. Trzeba tutaj mocno podkreślić rolę dwóch czeskich szkoleniowców. Z pierwszym z nich, Jaroslavem Machovským, współpracuje już od 2020 roku. Drugim jest Peter Hajek, z którym działa krócej – pełni on funkcję drugiego trenera i zarazem sparingpartnera. Nie można również pominąć doskonałej organizacji całego zespołu, co jest wielką zasługą kolejnych osób: Piotra Szczypki, menedżera i właściciela klubu BKT Advantage Bielsko-Biała, który Maja reprezentuje od bardzo dawna, oraz Aleksandry Musiał, menedżerki całego klubu. O tym, jak ważny to team, świadczą słowa samej Mai. Cały czas powtarza, że to nie tylko wybitni fachowcy, ale przede wszystkim przyjaciele i dobrzy ludzie, którzy wspierali ją od wielu lat w najtrudniejszych momentach życiowych i zawodowych. No i trzecia rzecz, bez której w sporcie nic wielkiego się nie wydarzy, czyli odrobina szczęścia. Tego szczęścia Mai nie zabrakło, oczywiście w żaden sposób nie umniejszając jej ogromnych umiejętności tenisowych. I dlatego właśnie kliknęło. Szczególnie w sportach indywidualnych musi nastąpić taki moment przełomu – to może być jeden konkretny mecz, a czasem nawet jedna, jedyna piłka. Wspomniałeś o wielu osobach, ale chyba nie można zapomnieć o Macieju Ryszczuku, trenerze przygotowania motorycznego i fizycznego, który współpracuje z wieloma gwiazdami sportu i jest kluczowym członkiem teamu Igi Świątek. Tak, to jest niezwykle istotna osoba w całym zespole. Po przedwczesnym odpadnięciu Igi Świątek z turnieju, dzięki jej ogromnej życzliwości, Maciej Ryszczuk dołączył bezpośrednio do sztabu Mai w Paryżu. Miało to bardzo duży wpływ na to, jak prezentowała się na korcie podczas całego turnieju. Trzeba jednak zaznaczyć, że to nie jest jakaś okazjonalna pomoc, ponieważ współpracują ze sobą już od kilku miesięcy. Jednak jego obecność w tych najważniejszych, najbardziej stresujących momentach na paryskim turnieju była po prostu bezcenna. Postępy w motoryce Mai, co jest niezwykle istotne przy jej nie najwspanialszych warunkach fizycznych, są bardzo widoczne. Dzięki temu wytrzymała w doskonałej kondycji prawie osiemnaście godzin spędzonych na kortach Roland Garros. Wspomniałeś, że czasami to kliknięcie następuje dzięki jednej piłce, która w bardzo ważnym momencie łapie linię milimetrami. Czy potrafisz wskazać taki kluczowy moment w paryskiej rywalizacji Mai Chwalińskiej? Gdybym miał wybrać jeden konkretny moment, to oczywiście bez samego przebrnięcia przez eliminacje nie byłoby całego ciągu dalszego. Najważniejszy, tak mi się przynajmniej wydaje, był jednak ten pierwszy mecz w turnieju głównym z Qinwen Zheng. Chinka jest co prawda po kontuzji i ma swoje problemy, ale sam fakt, że wygrywasz z aktualną mistrzynią olimpijską, i to na tych samych kortach, na których niedawno sięgała po złoto, jest czymś godnym najwyższego podkreślenia. Po takim zwycięstwie człowiek błyskawicznie nabiera ogromnej pewności siebie. Pojawia się myśl: „Dlaczego nie miałabym wygrać z kolejną i kolejną tenisistką, która będzie faworytką w meczu?”. Nie będę owijał w bawełnę – przed startem paryskiego turnieju nie liczyłem na tak gigantyczny sukces. Myślałem, że świetną sprawą będzie samo przejście pierwszej rundy w turnieju głównym, może dwóch. No, ale potem... miałem

RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz