SUKCES PO POZNAŃSKU 7-8 /2026

| LIPIEC/SIERPIEŃ 2026 SPORT | 75 Maja będzie teraz w o wiele lepszej sytuacji, ponieważ jako 21. zawodniczka na liście WTA na świecie będzie rozstawiana w dużych turniejach i będzie kwalifikowała się do Wielkiego Szlema bezpośrednio z rankingu, bez konieczności grania eliminacji. Te największe zawody gwarantują najlepszym tak zwane hospitality, czyli pełne lub częściowe pokrycie kosztów pobytu na miejscu. To będzie mocno wpływało na to, że jej bieżący budżet nie będzie już szczuplał tak drastycznie. Pamiętajmy jednak zawsze, że pokazywane kwoty przy nazwiskach zawodników w ich oficjalnych sportowych biografiach to wyłącznie sumy brutto, od których trzeba odjąć ogromne koszty stałe. Rozmawiamy o Mai Chwalińskiej, ale chciałbym, żebyś powiedział kilka zdań o tym, co dzieje się na naszym lokalnym, poznańskim podwórku. Czy my mamy szansę tutaj, w Poznaniu, na wybuch wielkiego talentu jakiegoś zawodnika lub zawodniczki? Chciałbym przekornie odpowiedzieć, że my taki talent już mamy i powinniśmy bardzo mocno doceniać to, co zrobiła w trakcie swojej kariery, a być może jeszcze zrobi. Myślę tutaj oczywiście o Magdzie Linette. Warto też pamiętać o Katarzynie Piter, nie wspominając już o zamierzchłych czasach i sukcesach Wojciecha Fibaka. Jak widać, w Poznaniu rodzą się talenty tenisowe i to z tej najwyższej, światowej półki. Jeśli chodzi o to młodsze pokolenie, jest wiele tenisistek i tenisistów, którzy mogą dać nam w przyszłości mnóstwo radości. Zwrócę uwagę, że warto zapamiętać nazwisko Fryderyka Lechno-Wasiutyńskiego. To chłopak, który debiutował już w reprezentacji Polski w Pucharze Davisa. Wśród dziewcząt warto śledzić losy Amelii Paszun z AZS-u Poznań. Fryderyk reprezentuje Park Rekreacyjno-Sportowy fairPlayce w Poznaniu. Co ciekawe, jest obecnie studentem jednego z najlepszych uniwersytetów w Stanach Zjednoczonych – w Berkeley. Głównym trenerem na tej uczelni jest Krzysztof Kwinta, Poznaniak, syn Huberta, znanego poznańskiego dziennikarza telewizyjnego oraz wielkiego pasjonata i propagatora tenisa. Krzysztof robi fantastyczną karierę trenerską w USA, bo to nie jest pierwsza amerykańska uczelnia, w której pracuje. Bycie głównym trenerem w tak prestiżowym uniwersytecie jak Berkeley to naprawdę rzecz wielka. Dopadła nas w kraju prawdziwa „Majomania”. Wszyscy zachwycają się i doceniają to, co zrobiła, ale doskonale wiemy, że łaska kibica na pstrym koniu jeździ. Co powiesz w związku z tym fanom? Nie można przecież liczyć na to, że od dzisiaj Maja będzie wygrywać absolutnie wszystkie turnieje i odnosić same zwycięstwa. Jak mentalnie podejść do jej ewentualnych porażek? Oby ta fala wznosząca trwała jak najdłużej, czego każdemu kibicowi, a przede wszystkim Mai, Idze i wszystkim naszym czołowym tenisistom z całego serca życzę. Jednak porażki na pewno przyjdą, to nieuniknione. Mają one jednak przede wszystkim wzmacniać, uczyć i wyciągać wnioski na przyszłość, a na kolejne wielkie zwycięstwa na pewno się doczekamy. Oby było ich jak najwięcej. Trzeba po prostu czekać, być cierpliwym, gorąco dopingować i w żadnym momencie nie wątpić, że Maja znów pokaże na korcie coś fantastycznego. Myślę, że to jest kluczowe – każdy z nas powinien patrzeć na sportowca i jego sukcesy przez pryzmat swojego własnego życia zawodowego, w którym przecież też naturalnie występują zarówno wzloty, jak i upadki. Gdybyś miał opisać swoje największe sportowe marzenie związane z tą sytuacją? Byłoby rewelacyjnie, gdyby w finale – nawet niekoniecznie Wielkiego Szlema, ale jakiegoś dużego, prestiżowego turnieju WTA – spotkała się Maja z Igą Świątek. To byłoby coś niesamowicie pięknego dla całego polskiego sportu. z POZNAŃSKI WĄTEK SUKCESÓW MAI CHWALIŃSKIEJ W czerwcu w Dąbrowie Górniczej, czyli w miejscu, gdzie swoją przygodę z tenisem i pierwsze profesjonalne treningi rozpoczynała tegoroczna finalistka Roland Garros, powstał wyjątkowy mural. Jego autorem jest znany poznański graficiarz, działający od lat pod pseudonimem Kawu. Artysta konsekwentnie ukrywa swoją prawdziwą tożsamość, nigdy nie pokazuje twarzy w mediach społecznościowych i unika zbędnego rozgłosu wokół własnej osoby. Kawu znany jest szeroko z tworzenia innych sportowych motywów, będąc przy tym zadeklarowanym kibicem Lecha Poznań. Jednym z jego najbardziej rozpoznawalnych i kultowych już motywów jest poznański Koziołek w barwach klubowych „Kolejorza”, którego artysta regularnie maluje w różnych miastach Europy przy okazji wyjazdowych meczów poznańskiej drużyny w europejskich pucharach. Na swoim oficjalnym profilu w serwisie Facebook Kawu napisał o głębszych motywach stworzenia muralu: „To właśnie tutaj swoje dzieciństwo spędzała Maja Chwalińska. Na tych kortach stawiała pierwsze tenisowe kroki, tutaj rodziła się pasja do sportu i marzenia o wielkich sukcesach. Dziś miejsce, które przez lata tętniło życiem, popada w ruinę. Korty zarastają, teren jest zaniedbywany, a w ich miejscu ma powstać kolejny blok w ramach inwestycji TBS. Podczas malowania tego muralu dziesiątki mieszkańców podchodziły do mnie z jedną prośbą: nagłośnij tę sprawę. Jeszcze kilka lat temu dzieci grały tu w tenisa, spędzały czas na świeżym powietrzu i korzystały z przestrzeni stworzonej dla lokalnej społeczności. Dziś mieszkańcy walczą o zachowanie tego miejsca. Ten mural powstał nie tylko po to, by upamiętnić historię Mai, ale również po to, by przypomnieć, jak ważne są ogólnodostępne miejsca sportu i rekreacji”.

RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz