| LIPIEC/SIERPIEŃ 2026 Z KULTURĄ | 77 Latem odwiedzamy pałace, zamki i muzea. Przechadzamy się po salach Rogalina, zachwycamy kolekcją Malczewskiego, oglądamy antyczne wazy w Gołuchowie, europejskie malarstwo w Muzeum Narodowym w Poznaniu czy egzotyczne artefakty z Indii, Nepalu i Amazonii w Muzeum Kultur Świata. Rzadko jednak zastanawiamy się, skąd te wszystkie skarby się tam wzięły. Za większością z nich nie stoi państwo ani wielkie programy zakupowe. Stoją ludzie. Kolekcjonerzy, pasjonaci, wizjonerzy, kobiety i mężczyźni, którzy przez całe życie kupowali obrazy, ratowali zabytki, dokumentowali kulturę ludową lub przywozili z podróży przedmioty z najdalszych zakątków świata. A potem robili coś jeszcze ważniejszego – przekazywali swoje zbiory innym. Wielkopolska od dawna wyróżniała się szczególnym podejściem do kolekcjonerstwa. Tutaj gromadzenie dzieł sztuki czy pamiątek historycznych rzadko było wyłącznie prywatną przyjemnością. Znacznie częściej wiązało się z ideą pracy organicznej, odpowiedzialnością za wspólnotę i przekonaniem, że kultura powinna służyć wszystkim. Dzięki temu właśnie w Wielkopolsce powstały jedne z najważniejszych kolekcji muzealnych w Polsce. O tym wyjątkowym dziedzictwie przypomina jubileusz Muzeum Kultur Świata w Poznaniu, które w 2026 roku obchodzi 105. rocznicę włączenia zbiorów Towarzystwa Ludoznawczego do Muzeum Wielkopolskiego, poprzednika dzisiejszego Muzeum Narodowego w Poznaniu. To historia jednej kolekcji, ale także opowieść o całym pokoleniu ludzi, którzy wierzyli, że prywatna pasja może stać się publicznym dobrem. DWIE KOBIETY I ZNIKAJĄCY ŚWIAT Gdy Helena Cichowicz wraz z córką Wiesławą zakładała w 1910 roku Towarzystwo Ludoznawcze w Poznaniu, Wielkopolska znajdowała się jeszcze pod zaborem pruskim. Był to czas ogromnych przemian społecznych i cywilizacyjnych. Tradycyjna kultura ludowa, przez wieki stanowiąca fundament życia mieszkańców regionu, zaczynała ustępować miejsca nowoczesności. Panie Cichowiczowe dostrzegły coś, czego nie zauważało jeszcze wielu współczesnych. Zrozumiały, że świat wielkopolskiej wsi, jej stroje, zwyczaje, rzemiosło i codzienne przedmioty mogą wkrótce bezpowrotnie zniknąć. Rozpoczęły więc systematyczne gromadzenie zbiorów. Interesowało je wszystko: stroje, hafty, narzędzia rolnicze, sprzęty gospodarstwa domowego, przedmioty obrzędowe, wyroby rzemieślnicze. Tworzyły kolekcję pokazującą życie zwykłych mieszkańców regionu. W latach 1911–1914 zbiory prezentowano w Muzeum im. Mielżyńskich. Po odzyskaniu niepodległości kolekcję przekazano Muzeum Wielkopolskiemu. Dokładnie 22 maja 1921 roku otwarto pierwszą stałą wystawę, a kolekcja otrzymała nazwę Działu Ludoznawczego im. Heleny i Wiesławy Cichowicz. – Ta rocznicowa okazja jest wspaniałym momentem, by przypomnieć, czym jest gest przekazania własnej kolekcji instytucji publicznej. Dziś jesteśmy spadkobiercami nie tylko tego niezwykłego daru, ale także ogromnego wysiłku kolekcjonerskiego Heleny i Wiesławy Cichowicz. To właśnie dzięki nim powstał fundament zbiorów, z których wyrósł dzisiejszy oddział Muzeum Narodowego – mówi Maria Gołąb, zastępczyni dyrektora Muzeum Narodowego w Poznaniu. W okresie międzywojennym kolekcja rozrosła się do około 5500 obiektów. Niestety większość zbiorów nie przetrwała wojny. – Nie jesteśmy dziś w stanie odbudować kolekcji stworzonej przez panie Cichowicz. Jej zasadnicza część została specjalnie zniszczona lub rozproszona podczas II wojny światowej. Zniknął niezwykły obraz XIX-wiecznej Wielkopolski, który udało im się zgromadzić – mówi Aneta Skibińska, kierowniczka Muzeum Kultur Świata. OCALAŁO JEDNAK COŚ BEZCENNEGO Helena Cichowicz była nie tylko kolekcjonerką, lecz także skrupulatną dokumentalistką. Do współpracy zaprosiła artystów i studentów związanych z dzisiejszym Uniwersytetem Artystycznym w Poznaniu. Powstały setki rysunków przedstawiających eksponaty prezentowane na wystawie. – Każdy obiekt był dokumentowany. Dziś robimy to przy pomocy fotografii cyfrowych, ale sto lat temu tworzono rysunki wykonywane z natury. Co niezwykłe, zawierały one również wymiary części garderoby. Dzięki temu możemy dziś odtwarzać część utraconych strojów wielkopolskich – opowiada Skibińska. To właśnie dzięki tej dokumentacji współczesnym muzealnikom udało się zrekonstruować fragmenty historycznych ubiorów. – Nie byliśmy pewni, czy będzie to możliwe. Ale dzięki rysunkom, opisom materiałów, kolorystyce i zachowanym wymiarom pracownia krawiecka odtworzyła część strojów. To swoista reanimacja utraconej kolekcji – dodaje.
RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz