SUKCES PO POZNAŃSKU 9-2026

| WRZESIEŃ 2026 WARTE POZNANIA | 29 kolejnych instrumentów. Ekspozycja została pomyślana jak podróż przez czas, miejsca i kultury. Tworzy ją 16 galerii, z których każda koncentruje się na innym zagadnieniu, zjawisku czy obszarze muzycznego świata. Instrument nie jest tutaj samotnym przedmiotem w gablocie. Ma swoją epokę, swoje miejsce, swoich twórców, muzyków, którzy mogli na nim grać, publiczność, która mogła go słuchać, i historię, której częścią był przez kolejne dziesięciolecia. Bo żeby zrozumieć instrument, czasem trzeba najpierw zrozumieć świat, w którym powstał. OD ŚREDNIOWIECZA DO AWANGARDY Dwie pierwsze kondygnacje ekspozycji prowadzą przez wybrane zagadnienia z historii europejskiej muzyki artystycznej. Na parterze zaczyna się podróż od późnego średniowiecza. Kolejne sale prowadzą przez następne stulecia aż do końca XVIII wieku. Pojawia się muzyka dworska, zmieniające się obyczaje, rozwój form muzycznych i instrumentarium. Na pierwszym piętrze można prześledzić drogę od świata muzyki dworskiej do epoki sal koncertowych. Pojawiają się słynni wirtuozi, muzyka kameralna i salonowa, aż wreszcie muzyka XX wieku i jej awangardowe poszukiwania. A później podróż przestaje być wyłącznie europejska. Instrumenty z różnych zakątków świata pokazują, że muzyka nie ma jednej historii. Każda kultura stworzyła własne narzędzia do opowiadania dźwiękiem o świecie, codzienności, rytuałach i emocjach. W efekcie spacer po muzeum staje się czymś więcej niż zwiedzaniem. To podróż do miejsc i czasów, których już nie ma. NAJCIEKAWSZE JEST TO, CZEGO NIE WIDAĆ Kilkaset lat historii można zobaczyć na powierzchni instrumentu. Ślady pracy lutnika, rodzaj drewna, zdobienia, kształt, sposób wykończenia. Ale najwięcej tajemnic może kryć się tam, gdzie zwykły zwiedzający nie ma dostępu – wewnątrz instrumentu. I właśnie dlatego ponad 140 instrumentów smyczkowych ze zbiorów poznańskiego muzeum przeszło wyjątkowe badania w ZEISS Quality Excellence Center w Tychach. Skrzypce, altówki i wiolonczele zostały poddane precyzyjnemu skanowaniu oraz tomografii komputerowej. Brzmi jak scena z laboratorium przyszłości. Tyle że „pacjentami” były zabytki, które mają za sobą często kilkaset lat historii. Technologia pozwoliła zajrzeć do ich wnętrza bez konieczności rozbierania instrumentów. Dzięki temu badacze mogą dokładniej analizować ich konstrukcję, poszczególne elementy i sposób wykonania. To wiedza bezcenna dla historyków, muzykologów, konserwatorów i lutników. Ale także dla nas, bo każdy taki obraz pozwala lepiej zrozumieć, jak dawni mistrzowie potrafili z kawałków drewna stworzyć instrument, który przetrwa stulecia. AMATI, GUADAGNINI, MAGGINI. I POLSCY MISTRZOWIE Wśród przebadanych instrumentów znalazły się dzieła włoskich mistrzów, między innymi braci Amati, Giovanniego Battisty Guadagniniego i Giovanniego Paola Magginiego. To nazwiska należące do historii europejskiego lutnictwa. Ale poznańska kolekcja ma również niezwykle cenne polskie przykłady. Wśród nich znajdują się instrumenty wykonane przez Jana Dankwarta i Marcina Groblicza. Szczególnie intrygujące są skrzypce Groblicza datowane na około 1600 rok. Warto zatrzymać się przy tej dacie. Około 1600 roku powstaje instrument, który może dziś wyglądać jak piękny, stary przedmiot. Tymczasem w momencie, gdy opuszczał warsztat lutnika, świat wyglądał zupełnie inaczej. Zmieniała się sztuka, architektura, moda i obyczaje. Szekspir pisał swoje dramaty, a Europa wchodziła w nową epokę. I właśnie wtedy ktoś budował skrzypce, które przetrwały do naszych czasów. Dziś możemy zajrzeć do ich wnętrza. ZAMIAST DOTYKAĆ – ZESKANOWAĆ W przypadku zabytku zawsze istnieje cienka granica między poznawaniem a ingerencją. Można oczywiście rozebrać instrument, sprawdzić każdy element, zmierzyć go i dokładnie zbadać. Tyle że w przypadku wyjątkowo cennego obiektu nie zawsze jest to

RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz