| WRZESIEŃ 2026 54 | POZIOM WYŻEJ kach czy w kawiarnianych ogródkach. W rękach trzymają małe, poręczne notesy (sketchbooki), cienkopisy, pióra i miniaturowe paletki z akwarelami, które mieszczą się w kieszeni. Co tak fascynuje mieszkańców w tej formie aktywności? Przede wszystkim to, że pozwala ona odkryć Poznań na nowo. Kiedy stajesz przed zadaniem naszkicowania fasady kamienicy na Placu Kolegiackim, zaułków Śródki czy nowoczesnej bryły Bałtyku, zaczynasz dostrzegać detale, które dotychczas umykały Ci podczas codziennego pędu. Zauważasz grę cieni na gzymsie, nietypowy kształt okna, fakturę starej cegły czy specyficzny rytm miejskich latarni. Miasto przestaje być tylko tłem dla Twojego życia – staje się Twoim partnerem i głównym bohaterem. Wspólne wyjścia na szkicowanie, tak zwane sketchcrawls, mają też ogromny walor integracyjny. Po kilku godzinach rysowania w różnych punktach miasta uczestnicy spotykają się w wybranej kawiarni, rozkładają swoje notesy na jednym dużym stole i wspólnie oglądają efekty pracy. To niesamowite widzieć, jak dwadzieścia różnych osób zinterpretowało to samo skrzyżowanie czy ten sam budynek. Każdy ma inną kreskę, inną wrażliwość na kolor, inne spojrzenie na perspektywę. Nie ma tu rywalizacji – jest wzajemna inspiracja i wymiana doświadczeń. DEMOKRATYZACJA SZTUKI. DLACZEGO NIE MUSISZ BYĆ MATEJKĄ, ŻEBY ZACZĄĆ Najpiękniejszą cechą tego całego malarskiego poruszenia w Poznaniu jest jego totalna inkluzywność. Przez lata wmówiono nam, że sztuka jest domeną wybranych – elitarnym klubem dla osób z wrodzonym talentem, które ukończyły odpowiednie szkoły. Nowe formy spędzania czasu bezlitośnie obalają ten mit. Współczesne wspólne malowanie opiera się na koncepcji mindfulness (uważności) poprzez działanie manualne. Kiedy skupiasz się na tym, aby wymieszać odpowiedni odcień błękitu z żółcią i uzyskać idealną zieleń, Twój mózg wchodzi w stan tak zwanego „przepływu” (flow). To stan głębokiego zaangażowania, w którym zapomina się o upływającym czasie, problemach domowych i stresie w pracy. Działa to niemal terapeutycznie. Wspólne malowanie – czy to przy drinku, w parku, czy na chodniku z notesem – to także świetny sposób na budowanie lokalnych społeczności. W czasach, gdy relacje międzyludzkie coraz częściej przenoszą się do sieci, możliwość fizycznego spotkania z ludźmi o podobnych zainteresowaniach jest na wagę złota. Przy sztalugach znikają bariery wiekowe czy zawodowe. Prezes dużej firmy informatycznej siedzi ramię w ramię ze studentką kulturoznawstwa i emerytowaną nauczycielką biologii, rozmawiając o tym, jak trudno jest namalować cień rzucany przez drzewo. Sztuka staje się uniwersalnym językiem, który łączy, zamiast dzielić. ZAPAKUJ PĘDZLE I RUSZAJ W MIASTO – KRÓTKI PRZEWODNIK DLA DEBIUTANTA Jeśli po przeczytaniu tego tekstu poczułeś, że masz ochotę spróbować swoich sił i zamienić kolejny wieczór przed Netfliksem na przygodę z farbami, Poznań ma dla Ciebie całe spektrum możliwości. Jak zacząć, by się nie zrazić? Wybierz format dla siebie: Jeśli lubisz gwar, muzykę i dobre napoje, poszukaj w mediach społecznościowych haseł takich jak „Sip and Paint Poznań”, „Wino i Malowanie” czy wydarzeń organizowanych przez lokalne jeżyckie pracownie artystyczne. To opcja idealna na start – nie musisz kupować żadnych własnych materiałów, wszystko dostaniesz na miejscu. Wyjdź do parku solo lub z ekipą: Jeśli wolisz spokój, kup podstawowy zestaw tanich akryli lub akwareli, blok z grubszym papierem (minimum 200 g/m²) i dwa, trzy pędzle. Wybierz się do Parku Sołackiego w niedzielne przedpołudnie. Rozłóż koc, weź ze sobą termos z kawą i po prostu spróbuj przelać na papier to, co widzisz przed sobą. Pamiętaj: nikt Cię nie ocenia! Dołącz do społeczności urban sketchers: poszukaj lokalnej grupy poznańskich szkicowników miejskich na Facebooku lub Instagramie. Informacje o darmowych, otwartych spotkaniach są tam publikowane regularnie. Wystarczy zabrać ze sobą zwykły notes, ołówek lub cienkopis i przyjść w wyznaczone miejsce. Zostaniesz przyjęty z otwartymi ramionami, a bardziej doświadczeni koledzy na pewno chętnie podzielą się trikami dotyczącymi perspektywy czy szybkiego nakładania plam barwnych. Poznań udowadnia, że malarstwo nie musi być zamknięte w sterylnych, cichych salach Muzeum Narodowego. Może żyć na ulicach, w parkach, knajpach i przede wszystkim – w sercach mieszkańców. Czas więc odważyć się na ten pierwszy krok, ubrudzić palce farbą i zobaczyć swoje miasto w zupełnie nowych, znacznie żywszych barwach. z
RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz