| WRZESIEŃ 2026 64 | W NATURZE POZNANIA Przed południem miałem iść pograć w tenisa. Obudziła mnie jednak rzęsista ulewa i już było wiadomo, że mokry kort na nic się nie zda. Pozostało ruszyć w teren. A to dlatego, że tam kałuże można było po prostu minąć bokiem. Jednak nim ruszyłem w przyrodę, musiałem chwilę poczekać – zwyczajnie, po krótkiej przerwie na przejaśnienia, przyszła druga burza. Choć mruczała groźnie pod nosem dłużej, niż bym się spodziewał, to w końcu odeszła ku wschodowi. I to miało być na tyle, jeśli chodzi o dzisiejsze poranne wodne „zabiegi balneologiczne”. TEKST I ZDJĘCIA: DR DAWID TATARKIEWICZ BURZA, BURZA I… PO BURZY?
RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz