SUKCES PO POZNAŃSKU 9-2026

| WRZESIEŃ 2026 Z KULTURĄ | 77 Powiedziała Pani, że lubi książki, po których zostaje w głowie jakaś anegdota. To jest coś, do czego Pani aspiruje jako autorka? Czasami anegdota, czasami drobiazg, strzęp informacji, jedno zdanie albo obraz. Uwielbiam, kiedy książka daje mi porcję wiedzy, którą później mogę się z kimś podzielić. Pewnie dlatego właśnie takie książki sama staram się pisać. „Dyptyk” robi dokładnie to. Podczas czytania sama kilka razy miałam ochotę sięgnąć do albumu ze sztuką. Bardzo mnie to cieszy. Poznań jest w „Dyptyku” punktem wyjścia. Co sprawia, że tak chętnie umieszcza Pani swoje historie właśnie tutaj? Mieszkam w Poznaniu i bardzo lubię to miasto. Długo dzieliłam swoje życie pomiędzy dwoma miejscami, ale od pewnego czasu czuję, że mój dom jest właśnie tutaj. Czuję się Poznanianką. Ma Pani swoje ulubione miejsca? To się ciągle zmienia. Kiedy mówię, że lubię Garbary, zwykle zapada niezręczna cisza, ale proszę mi wierzyć, ta ulica pięknieje. Lubię Sołacz, bo jest dostojny i spokojny. W końcu to tam Rita ma swoją galerię. Podwożę czasem syna do szkoły, kiedy jedziemy ulicą Matejki, zachwycam się: „jak tu pięknie!” i wtedy za każdym razem słyszę: „zawsze to mówisz”. Zachwytów jest w Poznaniu dużo. Podzielają je znajomi, którzy wyjechali z tego miasta na kilka lat. Miło słyszeć, że lubią tu wracać. Czy autorka po wydaniu książki może jeszcze coś poprawić? Gdyby dziś mogła Pani wrócić do „Dyptyku”, zmieniłaby Pani coś? Oczywiście. (Śmiech) Dlatego staram się nie czytać swoich książek po wydaniu, chociaż to jest technicznie trudne, kiedy pisze się kolejną część przygód tych samych bohaterów. W każdym razie zdaję sobie sprawę, że nie jestem już tą samą osobą, która pisała „Dyptyk”. Inna rzecz, że kiedy książka zostaje wydana, nie należy już do mnie. Należy do czytelników. Po napisaniu i wydaniu trzech książek czuje Pani, że jest dziś inną autorką niż na początku? Przede wszystkim chyba dopiero teraz czuję się pisarką. Początek pracy nadal Panią fascynuje? Tak jak wspomniałam, nie mam lęków związanych z pustą kartką. Przeciwnie, lubię moment, kiedy zaznajamiam się z nowymi bohaterami, kiedy jeszcze niczego nie ma i wszystko jest możliwe. Zostawia Pani czytelników z otwartym pytaniem o dalsze losy Rity i Marcela. Czy planuje Pani do nich wrócić? Byłabym okrutna, gdybym zostawiła moich czytelników bez odpowiedzi przynajmniej na to jedno konkretne pytanie – kto stoi za szantażem? Nie mogę zdradzić szczegółów, ale mogę obiecać, że będzie sztuka, będą podróże i będzie zadanie, które różni się od poprzedniego. Mam wrażenie, że Rita i Marcel dopiero się rozkręcają. Czy bohaterowie czasami sami decydują, dokąd pójdzie historia? Moi bohaterowie nie przejmują władzy nad historią. Rządzę tylko ja – jakkolwiek to zabrzmiało. Co nie znaczy, że zawsze postępują tak, jak ja sama bym postąpiła. Często jest wręcz przeciwnie. „Dyptyk” jest trzecią Pani powieścią. Czy świat sztuki, thriller i tajemnice staną się Pani znakiem rozpoznawczym? Na razie wiem, że dobrze czuję się w świecie, w którym spotykają się ludzie, sztuka, tajemnica, zbrodnie. Chciałabym jeszcze w nim pozostać. Ma Pani już pomysł na kolejną historię? Jestem winna czytelnikom kolejną część przygód Rity i Marcela. Mam też pomysły na inne historie z innymi bohaterami, ale te muszą poczekać. Gdyby miała Pani jeden dzień całkowicie wolny od pisania, jak by go Pani spędziła? Przede mną nawet siedem takich dni. Właśnie wybieram się na wakacje. Mój chłopak przygotował plan na każdy dzień. Odwiedzimy kilka muzeów i galerii, będziemy próbować lokalnej kuchni i kupować książki. Będą przygody, a jedna nawet na pewno, ponieważ obiecałam swojej czytelniczce, że zostawię dla niej „Dyptyk” w Musée d’Orsay. Nie jestem pewna, czy można podrzucać książki w szczelnie chronionym budynku i obawiam się, że może z tego wyniknąć niezłe zamieszanie. Ryzykuję zatem niechlubną kilkusekundową sławę we francuskich mediach, ale jestem na to gotowa. z

RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz