| PAŹDZIERNIK 2026 26 | WARTE POZNANIA Są biblioteki, do których przychodzi się po książkę. Są też takie, do których przychodzi się także dla samej biblioteki. Biblioteka Uniwersytecka w Poznaniu zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii. Można tu oczywiście przyjść po książkę potrzebną do pracy naukowej, usiąść z laptopem, pouczyć się, poczytać czasopismo albo po prostu znaleźć spokojne miejsce na kilka godzin. Ale można też przyjść z czystej ciekawości. Obejrzeć zabytkowy gmach, zajrzeć do niezwykłych kolekcji, zobaczyć stare mapy, fotografie, pocztówki, rękopisy i stare druki, a jeśli ktoś szczególnie lubi miejsca z duszą, powinien zobaczyć katalog, którego historia rozpoczęła się jeszcze w XIX wieku. TEKST I ZDJĘCIA: ELŻBIETA PODOLSKA KATALOG, KTÓRY MA PAMIĘĆ BIBLIOTEKA UNIWERSYTECKA W POZNANIU Mam do niego szczególny sentyment, bo kiedyś pracowałam w tym miejscu. Być może dlatego trudno mi patrzeć na niego wyłącznie jak na piękny relikt bibliotecznej przeszłości. Dla mnie to także miejsce wspomnień, codziennej pracy, spotkań z książkami i ludźmi. Jest w nim coś niezwykle charakterystycznego: poczucie, że za każdą kartką, każdym nazwiskiem i każdą szufladką kryje się fragment czyjejś historii. POCZĄTKI GMACHU I HISTORIA ZAMKNIĘTA W KARTACH Historia dzisiejszej Biblioteki Uniwersyteckiej sięga przełomu XIX i XX wieku. W latach 1898–1902 wzniesiono reprezentacyjny gmach dla Kaiser Wilhelm Bibliothek, zaprojektowany przez niemieckiego architekta Carla Hinckeldeyna. W tym samym czasie kształtował się księgozbiór i organizowano dwa katalogi: jeden alfabetyczny, według projektu Roberta Lipmana; drugi systematyczny, oparty na schemacie Otto Hartwiga. I właśnie z tamtej epoki wyrasta dzisiejszy katalog. – To nie jest zwykły zestaw kart, ale właściwie materialna historia biblioteki zapisana ręką kolejnych pokoleń bibliotekarzy – mówi adiunkt biblioteczny, zastępczyni dyrektora Biblioteki Uniwersyteckiej, Agnieszka Rybarczyk. – W charakterystycznych kapsułkach można
RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz