SUKCES PO POZNAŃSKU 10/2026

| PAŹDZIERNIK 2026 WARTE POZNANIA | 27 znaleźć karty pisane gotykiem, pamiętające niemieckie początki biblioteki. Później pojawia się pismo polskie, a jeszcze później ślady kolejnych zmian technologicznych, między innymi maszyn do pisania. W efekcie przeglądanie jednej kapsułki może być małą podróżą przez ponad sto lat historii. RYTUAŁ WYSZUKIWANIA: KAPSUŁKI I SZUFLADKI Sama forma katalogu jest także niezwykła. – Część alfabetyczna znajduje się w charakterystycznych kapsułkach, w których przeciętnie mieści się około 400 kart. Początkowo było ich nawet więcej – według informacji przywoływanych przez bibliotekę jedna kapsułka mogła zawierać około 500 kart – mówi Agnieszka Rybarczyk. – Druga część to katalog rzeczowy, umieszczony w szufladkach. Pozwala on dotrzeć do książek poprzez temat czy dziedzinę, nawet jeśli nie znamy autora ani tytułu. Można więc wyobrazić sobie dawną wizytę w bibliotece: zamiast otwierać stronę internetową, otwieramy szufladkę i zaczynamy szukać: nazwiska, tytułu, tematu. Przesuwamy kolejne karty. Dziś takie wyszukiwanie może wydawać się niemal rytuałem z innej epoki, ale właśnie w tym tkwi jego urok. SPOTKANIE EPOK W JEDNEJ KAPSUŁCE Tym bardziej że te karty nie są jednorodne. Powstawały przez dziesięciolecia, a ostatnie dokładano jeszcze w 1999 roku. W 2000 roku biblioteka przeszła na katalog online i nowe nabytki przestały trafiać do katalogu kartkowego. W jednej kapsułce mogą więc spotkać się różne pokolenia bibliotekarzy, różne sposoby zapisywania informacji i różne epoki. Gotyk sąsiaduje z późniejszym polskim pismem, a odręczne zapisy z kartami, na których widać już wyraźnie wpływ maszynowego pisania. To trochę tak, jakby biblioteka zostawiła po sobie pamiętnik, tylko zamiast kolejnych rozdziałów mamy setki tysięcy kart. NIEZASTĄPIONY KARTKOWY KATALOG A RETROKONWERSJA Może najbardziej zaskakujące jest jednak to, że ten katalog wcale nie jest martwym zabytkiem. – Nadal bywa potrzebny – dopowiada adiunkt biblioteczny Agnieszka Rybarczyk. – Biblioteka, która wraz z bibliotekami jednostek organizacyjnych tworzy system biblioteczno-info rmacyjny UAM, posiada ogromne zbiory – około 5,5 miliona woluminów. Nie wszystkie zostały jeszcze przeniesione do katalogu internetowego. Dlatego, jeśli bibliotekarz lub czytelnik nie znajduje poszukiwanej książki online, może nadal sięgnąć do tradycyjnego katalogu i sprawdzić, czy informacja o niej nie czeka właśnie tam. I wtedy okazuje się, że papierowy katalog ma jeszcze dużo do powiedzenia. Kartkowy katalog alfabetyczny od 2012 roku jest również dostępny online w formie zdigitalizowanej (to był projekt DIGIT CARDS – https://buuam.digital- center.pl/) To piękny paradoks: katalog, który wygląda jak przeszłość, pomaga odnajdywać książki, których współczesny internet jeszcze nie zdążył „zobaczyć”. Trwa bowiem retrokonwersja, czyli mozolne przenoszenie dawnych opisów bibliograficznych do katalogu komputerowego. – Przy tak ogromnych zbiorach jest to zadanie na lata – dodaje pani Agnieszka. – Szczególnie że część najstarszych zasobów to publikacje niemieckojęzyczne, a dawne karty zapisane gotykiem nie są prostym materiałem do przepisania. Czasem opracowanie jednej książki wymaga znacznie więcej niż kilku minut – trzeba szukać informacji, porównywać źródła, rozszyfrowywać dawne zapisy i sprawdzać szczegóły. Bibliotekarz staje się wtedy także trochę historykiem, a czasami nawet detektywem. KATALOG JAKO KRONIKA INSTYTUCJI I LUDZKICH RĄK I chyba właśnie dlatego katalog jest tak fascynujący. Można go traktować nie tylko jako narzędzie do odnajdywania książek, ale także jako kronikę samej biblioteki. Kiedy przesuwa się kolejne karty, można obserwować zmieniające się pismo, sposoby opracowywania zbiorów i kolejne etapy historii instytucji. Jedna kapsułka może być małym przekrojem przez sto lat. Jest w tym coś bardzo ludzkiego – ktoś kiedyś wziął kartę do ręki, zapisał na niej informacje o książce, umieścił ją w odpowiednim miejscu, a wiele lat później ktoś inny wyciąga ją z tej samej kapsułki. ARCHIWUM PAMIĘCI: OD MAP I NUT DO DOKUMENTÓW ŻYCIA SPOŁECZNEGO Biblioteka Uniwersytecka ma zresztą znacznie więcej takich historii. Kiedy mówimy „biblioteka”, zazwyczaj widzimy półki pełne książek. Tymczasem jej zbiory są znacznie bardziej różnorodne.

RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz