SUKCES PO POZNAŃSKU 10/2026

| PAŹDZIERNIK 2026 WARTE POZNANIA | 29 fesorem ani historykiem. Czasami wystarczy ciekawość. Stara pocztówka może opowiedzieć więcej o dawnym Poznaniu niż niejeden podręcznik, mapa może pokazać miasto, którego już nie ma, a książka z odręczną dedykacją może nagle stać się śladem konkretnego człowieka. – Biblioteka jest też coraz bardziej miejscem spotkania. Nie tylko naukowego, choć oczywiście nauka pozostaje jej najważniejszą częścią – mówi Agnieszka Rybarczyk, zastępczyni dyrektora Biblioteki Uniwersyteckiej. – W 2014 roku w miejscu dawnej Czytelni Niemieckiej powstała przestrzeń chill roomu, pełniąca funkcję kawiarni i miejsca spotkań – popularna „BU-kawka”. Miała służyć swobodnej wymianie myśli, rozmowom i dyskusjom naukowym. To bardzo dobrze pokazuje zmianę myślenia o współczesnej bibliotece. Nie musi być już wyłącznie miejscem absolutnej ciszy. Może być także miejscem rozmowy, spotkania i zwyczajnej przyjemności przebywania razem. Książka może być przecież świetnym pretekstem do spotkania. Do dyskusji, wymiany opinii, poznania kogoś nowego. Biblioteka może być miejscem, w którym rano szuka się książki potrzebnej do badań, później ogląda starą mapę, a jeszcze później przy kawie rozmawia o tym, co właśnie się przeczytało. Wszystko to nadal mieści się w definicji biblioteki – tylko tej znacznie szerszej, bardziej współczesnej. PRZESZŁOŚĆ I TERAŹNIEJSZOŚĆ W JEDNYM MIEJSCU I dlatego tak bardzo lubię myśleć o Bibliotece Uniwersyteckiej jako o miejscu, które łączy pozornie odległe światy. Jest tu zabytkowy gmach i nowoczesna technologia. Katalog kartkowy i katalog online. Gotyckie zapisy i cyfrowe bazy danych. Stare druki i współczesne publikacje. Mapy, fotografie, rękopisy, komiksy, gazety, kolekcja masońska i miliony książek. Jest nauka, ale jest też spotkanie i rozmowa. Najbardziej podoba mi się jednak to, że katalog kartkowy nie został potraktowany wyłącznie jak muzealny eksponat. Mógłby przecież zostać zamknięty za szybą, opatrzony datą i krótkim opisem: „tak kiedyś szukało się książek”. Tymczasem on nadal jest częścią pracy biblioteki. Nadal można go otworzyć. Nadal można znaleźć tam informację o książce, której nie ma jeszcze w katalogu internetowym. Nadal można zobaczyć kartę sprzed kilkudziesięciu lat i przez chwilę poczuć, że czas w bibliotece płynie trochę inaczej. Bo może właśnie na tym polega magia tego miejsca. Biblioteka Uniwersytecka w Poznaniu nie jest muzeum przeszłości, choć ma w sobie mnóstwo zabytków. Nie jest też wyłącznie nowoczesnym centrum informacji, choć korzysta z najnowszych technologii. Jest jednym i drugim jednocześnie. Przeszłość nie stoi tu w opozycji do teraźniejszości. Raczej prowadzi do niej – karta prowadzi do książki, książka do historii, historia do kolejnego pytania, a pytanie bardzo często prowadzi z powrotem do biblioteki. ZAPROSZENIE DO ODKRYWANIA Dlatego warto czasem wejść do Biblioteki Uniwersyteckiej bez konkretnego planu. Nie po to, żeby koniecznie coś znaleźć, ale żeby zobaczyć, co można znaleźć. Zajrzeć do katalogu, przesunąć szufladkę, otworzyć kapsułkę, przyjrzeć się starej karcie. Obejrzeć pocztówki dawnego Poznania, mapy i stare druki. Zainteresować się kolekcją masońską. Przyjść na spotkanie, rozmowę czy wydarzenie. Usiąść przy kawie. A przede wszystkim pozwolić sobie na tę odrobinę ciekawości, która w bibliotece bywa najlepszym przewodnikiem. Bo Biblioteka Uniwersytecka to miejsce, do którego można przyjść po książkę. Ale można też przyjść po historię, po atmosferę, po odkrycie albo po zwyczajną przyjemność obcowania z rzeczami, które przetrwały więcej niż jedno ludzkie życie. A katalog? Katalog ma w tym wszystkim miejsce szczególne. – My mówimy, że katalog to serce Biblioteki, a jak oprowadzam wycieczki, to mówię, że zanim człowiek wymyślił Google’a, to był katalog – dodaje Agnieszka Rybarczyk. Dla jednych będzie zabytkiem, dla innych nadal praktycznym narzędziem, a dla jeszcze innych – pięknym wspomnieniem świata, w którym książkę znajdowało się nie jednym kliknięciem, lecz przesuwając kolejne kartki. Dla mnie jest jednym i drugim. I chyba właśnie dlatego wciąż tak lubię do niego wracać. Bo zanim pojawiło się „szukaj”, „kliknij” i „zamów”, była kartka. Mała, niepozorna, zapisana czyimś pismem. I czasami właśnie ona wie najwięcej. z

RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz