| PAŹDZIERNIK 2026 ROZWÓJ OSOBISTY | 47 Ciekawe jest, jak te zmieniające się proporcje nasłonecznienia natychmiast wpływają na nasz mindset i podejście do życia. Nie u wszystkich i nie zawsze, wiadomo. A jednak nie przestaje mi się rzucać w oczy, szczególnie po powrocie z wyjątkowo słonecznych wakacji, jak ilość pogodności w ludziach nie tylko się zmniejsza, ale zadowolenie na twarzy innej niż własna może budzić zdziwienie, irytację, a nawet agresję. Czy wszystko, co możemy zrobić, to kontrolować poziom witaminy D3 i jak najczęściej wyjeżdżać na zagraniczne wakacje? No, trzeba się wspomagać, wiadomo. Jednocześnie mieszkając w takiej, a nie innej szerokości geograficznej, warto sobie uświadomić, że pochmurność może nawet trwać do pół roku, w oczekiwaniu na zdecydowane promienie wiosennego słońca. A skoro aż pół roku, to zdecydowanie szkoda życia, aby pozostawić taki kawał czasu bez osobistego wpływu. No ale przecież wpływu na pogodę nie mamy, pewnie się żachniesz, czytając te słowa. Na pogodę nie, ale na nasz wewnętrzny barometr pogodowy i na to, z jaką pogodą chodzimy w środku, to już owszem. Co to znaczy w praktyce? 1. Warto, żebyś najpierw uświadomił/a sobie swoją podatność na pogodę. Wysoka jest czy niska? Jak reagujesz? Czy pochmurność nie jest czasem u Ciebie stanem ducha? Jesień przynosi coraz krótsze dni, wstajesz – ciemno, kładziesz się – ciemno, słońce schodzi niżej, pada i pada i jeszcze szaro w ciągu dnia, to fakt. Z faktami się nie dyskutuje. Jednocześnie uleganie temu nastrojowi zbyt łatwo i zbyt często zwyczajnie szkodzi naszemu życiowemu zadowoleniu i powoduje obniżenie poziomu tak potrzebnych do dobrego samopoczucia endorfin. Ciekawe jest, że my, często budząc się rano i widząc niepogodę, z automatu podejmujemy decyzję: „To będzie kiepski dzień”. I chociaż jeszcze nic nie zdążyło się tak naprawdę wydarzyć, my już nabieramy przekonania co do jego jakości. Co to powoduje? Przywiązujemy się podświadomie do tej mało optymistycznej myśli, a potem pogodą usprawiedliwiamy naszą niską motywację, zły humor i negatywne nastawienie. 2. Czy zdarza Ci się, że masz tendencję do generalizacji? I chwilowo obniżony poziom nastroju przenosisz na całe swoje życie? Wychodzą z tego naprawdę bardzo obciążające psychicznie przekonania. Pojedynczą sytuację „pada deszcz” potrafimy przekonująco sprzedać samym sobie pod hasłem „cała jesień będzie taka okropna”. A potem... w to uwierzyć. I gdyby to skończyło się tylko na pogodzie, to jeszcze pół biedy. Ale nie. Brniemy dalej. „Mam gorszy dzień” zamienia się w „ostatnio wszystko w moim życiu jest nie tak”. „Nie mam motywacji dzisiaj” na „a w ogóle jestem zmęczona/y całym swoim życiem”. I wtedy dopiero się zaczyna... prawdziwe przygnębienie. Tym bardziej że naszemu mózgowi nie zależy na tym, co myśli, ale z całą pewnością, jeśli myśli to, co mu sugerujemy, będzie przekładało się to wprost na nasze emocje i samopoczucie. A więc... możemy wybrać narrację dla siebie. Pytanie, czy korzystamy z tego wpływu? Fot. Adobe Stock
RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz