SUKCES PO POZNAŃSKU 10/2026

| PAŹDZIERNIK 2026 54 | POZIOM WYŻEJ Jednego dnia trzeba zorganizować spotkanie mieszkańców, drugiego zająć się niebezpiecznym drzewem, a chwilę później pomyśleć o tym, jak sprawić, żeby nowi sąsiedzi poznali tych, którzy mieszkają tu od pokoleń. Sołtysowanie zdecydowanie nie jest dziś zajęciem dla osób, które lubią spokojnie siedzieć w miejscu. Sołtyski: Anna Dorna z Zakrzewa, Grażyna Nawrocka z Przebędowa i Anna Stemplewska z Komornik dobrze o tym wiedzą. Są pierwszymi kobietami na tym stanowisku w swoich miejscowościach. Każda weszła do lokalnego życia inną drogą, ale wszystkie szybko odkryły, że najważniejsze w tej pracy jest jedno. Trzeba lubić ludzi. TEKST: EWA GOSIEWSKA I ZDJĘCIA: ARCHIWUM PRYWATNE BLISKO LUDZI Fot. Adobe Stock Burzą stereotypy. Wąsaty pan z pokaźnym brzuchem – tak jeszcze niedawno kojarzył się sołtys. Dziś ta funkcja ma coraz częściej kobiecą twarz. W skali kraju to właśnie sołtyski stanowią już blisko połowę włodarzy wsi. TRZY RÓŻNE POCZĄTKI W Zakrzewie wszystko zaczęło się od końca pewnej epoki. Po 49 latach sprawowania funkcji zmarł nagle Marian Czekalski, szanowany przez mieszkańców sołtys. Anna Dorna znała lokalne życie od dawna. Działała w Ochotniczej Straży Pożarnej w Zakrzewie, zakładała nieformalne grupy, organizowała wydarzenia. Sołtyską jednak zostać jeszcze nie planowała. – To była patowa sytuacja. Mieszkańcy poprosili mnie o objęcie tego stanowiska, a ja, poznając te wszelkie ustawy, uchwały rady gminy, zauważyłam, że głównym działaniem sołtysa jest integracja mieszkańców. Pomyślałam, że przecież prowadząc trzy fundacje, tworząc wiele wydarzeń na poznańskich osiedlach, a także organizując m.in. Poznańskie Betlejem, integracją społeczności zajmuję się zawodowo, więc to moja naturalna droga. W tym czuję się jak ryba w wodzie. Dlatego zgodziłam się. Podobne poczucie, że „to jest właśnie to”, miała Anna Stemplewska z Komornik. Tyle że jej historia zaczęła się od… reklamy społecznej. Był 2009 rok. Anna, świeżo

RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz