SUKCES PO POZNAŃSKU 10/2026

| PAŹDZIERNIK 2026 82 | SPORT Agnieszka Korneluk to jedna z najbardziej utytułowanych polskich siatkarek ostatnich lat, wielokrotna reprezentantka kraju i zawodniczka, która na parkiecie zawsze zostawiała całe serce. Niedawno zaskoczyła kibiców, ogłaszając koniec kariery, a po kilku miesiącach radosną nowinę o oczekiwaniu na dziecko. W szczerej rozmowie opowiada o tym, jak to jest oglądać kadrę z perspektywy kanapy, ocenia ostatnie występy Polek, wspomina fanatycznych kibiców w Turcji i zdradza, jak odnajduje się w zupełnie nowej, pozasportowej rzeczywistości w rodzinnym Poznaniu. ROZMAWIA: JULIUSZ PODOLSKI | ZDJĘCIA: ARCHIWUM AGNIESZKA KORNELUK SIATKÓWKA WIDZIANA Z KANAPY Czy czwarte miejsce w tym roku i brak medalu reprezentacji Polski pań jest – bo toczy się na ten temat olbrzymia dyskusja – dla Pani sukcesem tej drużyny, czy jednak niedosytem? Ja nie mówię, że porażką, bo osobiście odbieram to jako sukces. Agnieszka Korneluk: Są dwie strony medalu. Gdy jest się już tak blisko, zawsze pozostaje niedosyt, ale oceniając to na chłodno, myślę, że to sukces. Biorąc pod uwagę sytuację przed sezonem, powiedziałabym nawet, że bardzo duży. Niemki i Holenderki wciąż idą w górę, co pokazała ich gra w poprzedniej Lidze Narodów (VNL). Kiedy spojrzymy na nasz podstawowy skład z Martyną Łukasik i Martyną Czyrniańską na przyjęciu – teraz musieliśmy radzić sobie bez jednej z nich, a druga wystąpiła w zupełnie innej roli. Do tego doszła gra z Mają Koput, dla której to pierwszy sezon w kadrze na takim poziomie. Z turnieju wypadła też kapitan

RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz