| PAŹDZIERNIK 2026 SPORT | 83 i pierwsza libero, która przez ostatnie sezony pełniła bardzo ważną funkcję, będąc w super formie. Zastąpiła ją Justyna Łysiak, dla mnie zawsze bardzo pozytywna postać w tej kadrze, choć wcześniej nie miała wielu szans na grę w swojej nominalnej roli. Zbierając to wszystko, uważam, że to naprawdę duży sukces tej drużyny. Nie możemy pominąć kontrowersyjnych kwestii. Trener Stefano Lavarini przed sezonem został postawiony w dość trudnej sytuacji – kilka odmów gry w reprezentacji. Oczywiście potrafimy zrozumieć, kiedy ktoś kończy karierę, tak jak Pani, lub gdy ktoś zmaga się z kontuzją, jak Aleksandra Gryka. Powiedzmy sobie jednak szczerze – trudno to pojąć, zwłaszcza w rozmowie z Panią, osobą stawiającą się na kadrę na każdy przysłowiowy gwizdek. Jak podejść do faktu, że pojawiały się odmowy gry w kadrze? To trudne tematy. Jeśli coś robiłam, to na maksa – mimo że czasami towarzyszył temu ból i wcale nie było łatwo. Powiedziałabym wręcz, że często bywało ciężko. Nie rozumiem sytuacji, w których ktoś odmawia gry w kadrze, bo dla mnie to zawsze było największe wyróżnienie. Kiedy rozmawiałam z trenerem Stefano, podkreślałam, że reprezentacja stanowiła dla mnie potężną motywację do gry. W końcu, po tylu latach, poczułam, że zdobywamy medale, idziemy do przodu i mamy trenera, który w nas wierzy. Zgadzam się z Panem – z zawodniczek, które ma obecnie do dyspozycji, wydobywa absolutne maksimum. Nie rozumiem, jak można odmawiać gry w kadrze, ale niestety odnoszę wrażenie, że takich zachowań jest coraz więcej. Pamiętając rok olimpijski, kiedy wszystkie dziewczyny stawiały się na zgrupowaniach i chciały grać pomimo poważnych kontuzji, tylko po to, by wystąpić na igrzyskach, uważam, że coś jest nie tak. Z mojej perspektywy trudno w ogóle ocenić takie podejście do reprezentacji, bo ja miałam zupełnie odwrotne nastawienie do gry w biało-czerwonej koszulce. A może te zawodniczki przypomną o sobie, gdy nadejdzie czas walki o igrzyska olimpijskie? Przecież musimy pamiętać, że już w Turcji można było zdobyć bilet do Los Angeles. Sama jestem ciekawa, jak to będzie wyglądało. Na pewno mecze ogląda się dużo spokojniej z perspektywy kibica siedzącego na kanapie i o wiele łatwiej jest wtedy oceniać grę oraz całą sytuację. W innych reprezentacjach, czy to tureckiej, czy włoskiej, nie ma tak drastycznych zachowań. Tam dziewczyny, będące mistrzyniami olimpijskimi i świata, dostały trochę wolnego na początek VNL. Ale ostatecznie i tak wszystkie zagrały później zarówno w Lidze Narodów, jak i w Mistrzostwach Europy. Kiedy rozmawiałam z trenerem Stefano, powiedział wprost: my musimy cały czas grać na maksa, bo nie mamy jeszcze takich sukcesów i możliwości, żeby móc sobie cokolwiek odpuścić. Trener reprezentacji tureckiej, Daniele Santarelli, przed meczem grupowym z Polkami zaklinał się na wszystkie świętości, że nigdy nie będzie kombinował w grze, by ominąć trudniejszego przeciwnika, bo zawsze gra o zwycięstwo. Pamiętamy jednak znaczący uśmiech trenera Lavariniego i głosy naszych zawodniczek sugerujące, że Turczynki podłożyły się, by nie trafić w półfinale na Włoszki. Zastanawiając się nad tym przypadkiem – czy droga serbska, a nie włoska, dałaby nam medal? I czy to w ogóle jest droga dla sportowca dążącego do sukcesu? Uważam, że sportowiec dążący do sukcesu nigdy nie powinien iść na skróty. Myślę, że gdyby nasze dziewczyny spotkały się z Serbią w półfinale, na pewno miałyby inne nastawienie. Serbki mają ostatnio swoje problemy, natomiast Włoszki – mistrzynie świata i olimpijskie – po raz kolejny stając na drodze naszej reprezentacji do medalu, mogły stworzyć sporą barierę psychologiczną. Sama grając, nigdy nie odpuszczałam i nie szukałam łatwiejszej drogi. Kiedy idziesz na szczyt, nie możesz podążać na skróty, trzeba też trochę pójść pod górkę. Turczynkom to się w ostatecznym rozrachunku opłaciło, jak widzieliśmy, ale niesmak pozostał. Ostatnie kontrowersyjne pytanie, które wiąże się już bardziej z polityką. Chodzi o ewentualne dopuszczenie do kolejnych rozgrywek reprezentacji męskiej i żeńskiej Rosji. Widziałam wypowiedź prezesa PZPS Sebastiana Świderskiego, który zastanawiał się, jak podejść do sytuacji ewentualnego meczu Ukraina – Rosja i w jaki sposób
RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz