SUKCES PO POZNAŃSKU 10/2026

| PAŹDZIERNIK 2026 Z KULTURĄ | 87 OD ZIELNIKA DO GALERII Kiedy patrzymy na dawną ilustrację botaniczną, łatwo zachwycić się przede wszystkim jej urodą. Kwiat jest precyzyjnie przedstawiony, liść ma każdy nerw, owad wygląda niemal tak, jakby za chwilę miał odlecieć z papieru. Ale takie przedstawienia były czymś znacznie więcej niż dekoracją. Przez stulecia obraz pomagał człowiekowi poznawać naturę. Zanim fotografia stała się powszechnym narzędziem dokumentacji, rysunek i rycina pozwalały utrwalać wygląd roślin, zwierząt i owadów. Artysta musiał być więc jednocześnie twórcą i bardzo uważnym obserwatorem. W tym świecie estetyka spotykała się z nauką, a zachwyt z potrzebą poznania i uporządkowania rzeczywistości. Na poznańskiej wystawie szczególne miejsce zajmują klasyczne zielniki oraz ilustracje botaniczne i entomologiczne. Pojawiają się prace związane z nazwiskami ważnymi dla historii europejskiej nauki i ilustracji. Wśród nich są niezwykle szczegółowe przedstawienia autorstwa Marii Sibylli Merian – żyjącej na przełomie XVII i XVIII wieku entomolożki i malarki, której obserwacje owadów należały do wyjątkowych osiągnięć jej epoki. Merian nie ograniczała się do przedstawiania pojedynczych gatunków. Interesowały ją również relacje zachodzące w przyrodzie, a także przemiany owadów. Jej prace pokazują więc naturę jako system zależności, a nie wyłącznie zbiór pięknych okazów. Na wystawie zobaczymy także twórczość Elizabeth Blackwell, ilustratorki botanicznej, której nazwisko dziś nie jest już tak powszechnie rozpoznawane. To jeden z ciekawych tropów ekspozycji: historia natury w sztuce nie składa się wyłącznie z najbardziej znanych nazwisk. Za wielkimi dziełami stoją również osoby, których praca przez lata pozostawała w cieniu. WIELKOPOLSKIE TROPY Wśród bohaterów wystawy znajdziemy także postacie szczególnie interesujące z perspektywy Poznania i Wielkopolski. Jedną z nich jest Jan Jonston – urodzony w Szamotułach lekarz, przyrodnik i autor dzieł poświęconych światu natury. Wystawa przypomina również Szymona Syreniusza, którego monumentalny zielnik z początku XVII wieku należy do najważniejszych dzieł w historii polskiej botaniki. Pojawia się także Michał Boym – jezuita, podróżnik, przyrodnik i jeden z pierwszych Europejczyków zajmujących się systematycznie opisywaniem chińskiej przyrody i kultury. Ich obecność otwiera kolejny ważny kierunek opowieści: spojrzenie na naturę nie było wszędzie takie samo. To właśnie różnorodność perspektyw jest jednym z ciekawszych elementów wystawy. Przyroda nie zostaje pokazana jako jeden uniwersalny temat, który przez wieki wyglądał tak samo. Zmienia się sposób patrzenia na nią, język, którym się ją opisuje, i pytania, które człowiek zadaje naturze. KIEDY PEJZAŻ ZACZYNA MÓWIĆ Z czasem natura przestała być w sztuce wyłącznie przedmiotem obserwacji. Coraz częściej stawała się nośnikiem emocji, nastroju i symbolu. Szczególnie mocno widać to w sztuce Młodej Polski. W tej części wystawy pojawiają się nazwiska, które trudno pominąć, kiedy mowa o polskim pejzażu przełomu XIX i XX wieku. Są Jan Stanisławski, Ferdynand Ruszczyc, Julian Fałat, Władysław Ślewiński, Wojciech Weiss, Leon Wyczółkowski i Stanisław Wyspiański. U każdego z nich natura mówi nieco innym językiem. U Jana Stanisławskiego pejzaż może sprowadzać się niemal do kilku drzew, gałęzi czy fragmentu nieba. Nie chodzi jednak o zwykłe odtworzenie widoku. Liczą się nastrój, rytm, kolor i emocja. Ruszczyc potrafił z kolei uczynić z pejzażu niemal monumentalną opowieść o sile natury. U innych artystów krajobraz staje się przestrzenią bardziej osobistego doświadczenia. KWIATY I PTAKI Z INNEJ STRONY ŚWIATA Jednym z najbardziej interesujących elementów wystawy jest obecność japońskiego kachō-ga. Sama nazwa brzmi egzotycznie, ale kryje się za nią bardzo prosty temat: kwiaty i ptaki. „Ka” oznacza kwiat, „chō” – ptaka, a „ga” – obraz. W tradycji kachō-ga przyroda jest czymś więcej niż dekoracyjnym motywem. Kwiat, ptak, owad czy gałąź mogą opowiadać o przemijaniu, porach roku, kruchości życia i miejscu człowieka w świecie. Niewielka scena potrafi zawierać bardzo wiele znaczeń.

RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz