SUKCES PO POZNAŃSKU 05/2026

| MAJ 2026 Z KULTURĄ | 99 Zanim na dobre chwycił za pędzel, studiował grę na fortepianie i skrzypcach w Konserwatorium Towarzystwa Muzycznego. To słychać w jego kresce – mówią znawcy. – W jego grafikach jest rytm, jest pauza, jest wysokie C emocji. Jego droga do mistrzostwa była usłana kontaktami z gigantami. Uczył go sam Jan Matejko, którego Weiss nazywał „prorokiem narodu”. Ale to po śmierci mistrza, pod skrzydłami Juliana Fałata i Leona Wyczółkowskiego, Weiss przeżył swój artystyczny przełom. Wyjechał do Paryża, zachwycił się art nouveau, a potem… wpadł w objęcia dekadentyzmu. W Krakowie stał się częścią legendarnej bohemy, „Dzieci Szatana” skupionych wokół Stanisława Przybyszewskiego. To był czas absyntu, nocnych dyskusji w kawiarni Turlińskiego i poszukiwania „nagiej duszy”. To właśnie te mroczne, symboliczne pokłady jego wyobraźni możemy teraz podziwiać w Poznaniu. GRATKA DLA KONESERÓW: WEISS, JAKIEGO NIE ZNACIE Wystawa „Wojciech Weiss. Nieznane grafiki i rysunki. Pejzaż – symbol duszy – impresjonistyczne efekty” to wydarzenie, które kuratorka Agnieszka Salamon-Radecka przygotowała z niezwykłą pieczołowitością. Dlaczego to taka gratka? Ponieważ większość z nas kojarzy Weissa z „białym okresem”, z japońskimi inspiracjami i jasną paletą barw. Tymczasem w Poznaniu odkrywamy jego drugą twarz – grafika, eksperymentatora, człowieka, który nie bał się czerni. – Muszę przyznać, że ja znałam jego grafiki, natomiast zanim nie podeszłam do tego projektu, nie zdawałam sobie sprawy z jednej rzeczy: że on tak naprawdę pierwsze swoje prace graficzne tworzył równolegle do malarstwa przez ponad czterdzieści lat – opowiada Agnieszka Salamon-Radecka, kuratorka Gabinetu Rycin i Rysunków. – To unikatowy zbiór. Blisko 80 prac zakupiliśmy dzięki wsparciu Ministerstwa Kultury, a teraz mamy okazję się nimi chwalić. Te dzieła są niezwykle delikatne. Papier nie lubi światła, dlatego większość czasu spędzają w magazynach. To, co widzimy teraz, to rzadka chwila, gdy opuszczają swoje bezpieczne szafy. Wystawa jest podzielona na dwa akty, co nadaje jej charakteru dynamicznego widowiska. AKT I: PEJZAŻ JAKO LUSTRO (TRWA DO KOŃCA MAJA) W maju królują krajobrazy. Ale nie szukajcie tu pocztówkowych widoków. Weiss, pod wpływem wielkiego Edvarda Muncha, traktował naturę jako sposób na wyrażenie niepokoju, melancholii i lęku. To 20 starannie wybranych prac, w których każda kreska wydaje się drgać od emocji. Zobaczymy tu fascynację Strzyżowem, gdzie Weiss gościł na poddaszu dworca u swojej siostry, oraz echa jego podróży do Włoch. AKT II: CIAŁO I TWARZ (OD 2 CZERWCA DO 12 LIPCA) Gdy tylko kalendarz wskaże czerwiec, wystawa przejdzie metamorfozę. Na ścianach pojawią się 24 nowe prace. Tym razem Weiss zaprosi nas do intymnego świata portretów i aktów. To właśnie Weiss wprowadził do polskiej sztuki otwarty erotyzm, który w jego czasach budził wypieki na twarzach, a dziś zachwyca odwagą i psychologiczną głębią. Pojawią się monotypie – technika magiczna, będąca na pograniczu malarstwa i grafiki. – Weiss to rasowy grafik. Operuje kontrastem, czernią i bielą. Kolor pojawia się u niego rzadko, głównie w monotypiach, które są unikatami – powstaje tylko jedna odbitka, nie ma matrycy, nie ma powtórzeń – dodaje kuratorka. ROK 2026: CISZA PRZED WIELKIM WYBUCHEM Podczas gdy zwiedzający kontemplują kreskę Weissa, w gabinetach dyrekcji trwają przygotowania do prawdziwej rewolucji. Dyrektor Tomasz Łęcki, pod-

RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz