| PAŹDZIERNIK 2026 POZIOM WYŻEJ | 61 W jesienny poranek filiżanka mocnego assamu może być prostym sposobem na rozpoczęcie dnia. Inny kierunek to darjeeling – herbata pochodząca z regionu u podnóża Himalajów. Jest zwykle delikatniejsza, bardziej aromatyczna, z charakterystycznym bukietem, który docenią osoby szukające czegoś lżejszego od klasycznej mocnej czarnej herbaty. Jesienią chętnie wracamy także do earl grey. Bergamotka nadaje mu charakterystyczny cytrusowy aromat, dzięki któremu nawet zwykła filiżanka czarnej herbaty nabiera bardziej eleganckiego charakteru. Earl grey dobrze sprawdza się zarówno solo, jak i z plasterkiem cytryny. Można też potraktować go jako bazę do domowych eksperymentów – z pomarańczą, miodem czy przyprawami. Ważne jest jednak, żeby nie traktować czarnej herbaty wyłącznie jako „mocnego napoju na zimno”. Świat czarnych herbat jest znacznie bardziej różnorodny. Różnią się regionem pochodzenia, sposobem produkcji, wielkością liści, aromatem i charakterem naparu. Właśnie dlatego jesień jest dobrym momentem, żeby zamiast kolejny raz kupić tę samą mieszankę, poprosić w herbaciarni o coś nowego. POZNAŃ NA HERBACIANEJ MAPIE Jednym z miejsc, które zdecydowanie warto wpisać na jesienną herbacianą trasę, jest Pod Lampionami przy ulicy Woźnej. To jedno z tych miejsc w Poznaniu, które od lat kojarzą się z herbacianą pasją. Herbaciarnia działa od 1996 roku, a przy Woźnej 19 można nie tylko napić się herbaty, ale również kupić ją na wynos. Oferta obejmuje ponad 120 rodzajów herbat. Już sama lokalizacja sprzyja herbacianemu spacerowi. Woźna znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie Starego Rynku, więc wizytę można połączyć ze spacerem po centrum. Jesienią taki plan jest szczególnie przyjemny: najpierw przejście przez staromiejskie uliczki, później wejście do wnętrza pełnego herbacianych aromatów, zamówienie dzbanka i chwila odpoczynku. Pod Lampionami można znaleźć zarówno klasyczne czarne herbaty, jak i zielone, japońskie, aromatyzowane czy pu-erh. Wśród dostępnych propozycji znajdują się między innymi assam, darjeeling, sencha, genmaicha czy gyokuro. To także dobre miejsce dla osoby, która dopiero zaczyna swoją przygodę z herbatą. Nie trzeba znać nazw regionów, odmian i metod produkcji. Wystarczy powiedzieć, że szukamy czegoś mocnego, delikatnego, kwiatowego, dymnego albo owocowego. W dobrej herbaciarni rozmowa o smaku może być początkiem odkrywania całego nowego świata. ZIELONA HERBATA NIE TYLKO NA WIOSNĘ Jesienią zielona herbata często przegrywa z czarną. Zupełnie niesłusznie. W chłodniejszych miesiącach również ma wiele do zaoferowania, szczególnie jeśli zamiast bardzo delikatnych odmian wybierzemy te o bardziej wyrazistym charakterze. Jedną z ciekawszych propozycji jest japońska genmaicha – zielona herbata z dodatkiem prażonego ryżu. Jej aromat jest charakterystyczny, lekko tostowy, czasem kojarzący się z prażonymi ziarnami. To herbata, która potrafi zaskoczyć osoby przyzwyczajone do owocowych mieszanek. Jesienią dobrze sprawdzają się także japońskie sencha i gyokuro. Wymagają nieco większej uwagi podczas parzenia, ale właśnie to może być ich największą zaletą. Przygotowanie herbaty staje się wtedy małym rytuałem. Trzeba zwrócić uwagę na temperaturę wody, czas parzenia i ilość suszu. Zamiast wrzucić torebkę do kubka i zająć się czymś innym, na kilka minut naprawdę jesteśmy przy herbacie. To może być jedna z najprostszych form odpoczynku. Nie wymaga wyjazdu, aplikacji ani specjalnego planowania. Wystarczy czajnik, dobre liście i trochę czasu. OOLONG – HERBATA POMIĘDZY ŚWIATAMI Jeżeli ktoś zna już czarne i zielone herbaty, jesień może być dobrym momentem na poznanie oolongów. To bardzo szeroka grupa herbat częściowo utlenianych, dzięki czemu można znaleźć wśród nich zarówno propozycje bliższe zielonym, jak i takie, które mają charakter kojarzący się z herbatami mocniej utlenionymi. Oolongi potrafią być kwiatowe, kremowe, owocowe, prażone, mineralne czy bardzo subtelne. Ich różnorodność sprawia, że trudno się nimi znudzić. Niektóre dobrze nadają się do wielokrotnego parzenia, a kolejne napary mogą odsłaniać inne aromaty. To również dobry przykład na to, że herbata może być doświadczeniem. Przy pierwszym spotkaniu nie trzeba od razu rozumieć wszystkich niuansów. Wystarczy zauważyć, co nam smakuje. Z czasem zaczynamy rozpoznawać aromaty, różnice między regionami i sposoby obróbki. W Poznaniu warto w tym celu zajrzeć do herbaciarni Art of Tea przy Ratajczaka 19. To miejsce skierowane do osób, które chcą poznawać herbatę szerzej. W 2026 roku herbaciarnia informowała między innymi o nowych zbiorach, powrotach konkretnych odmian i nowych akcesoriach do parzenia. Co ważne, można tam również poprosić o pomoc w wyborze i spróbować czegoś, czego wcześniej nie piliśmy. Art of Tea jest więc dobrym przystankiem dla tych, którzy nie chcą kupować herbaty w ciemno. Można powiedzieć, jakie smaki lubimy, a później dać się zaskoczyć. MATCHA – ZIELONY RYTUAŁ Jesień nie oznacza również rezygnacji z matchy. Charakterystyczny zielony proszek zdobył w ostatnich latach ogromną popularność, ale za modą stoi również wielowiekowa japońska tradycja przygotowywania i picia sproszkowanej zielonej herbaty. Matcha różni się od klasycznej herbaty liściastej tym, że spożywamy cały sproszkowany liść. Jej smak jest intensywny, roślinny i charakterystyczny. Dla jednych będzie od razu zachwycający,
RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz