SUKCES PO POZNAŃSKU 10/2026

| PAŹDZIERNIK 2026 POZIOM WYŻEJ | 65 przesuwał się wraz z pozornym ruchem Słońca. Tak narodziły się zegary słoneczne. W starożytnym Egipcie, Grecji i Babilonii stosowano je już około 1500 roku p.n.e.; znane są także starsze gnomony. Sama zasada była prosta: Słońce przesuwa się po niebie, więc cień gnomonu wskazuje kolejne części dnia. Niestety, zegar słoneczny nie działał w pochmurne dni i w nocy. Pojawiła się więc klepsydra wodna. Najstarsze świadectwa jej użycia pochodzą ze starożytnego Egiptu z XVI wieku p.n.e., a zachowany egzemplarz z Karnaku datuje się na około 1400 r. p.n.e. To nie były klepsydry, jakie sobie wyobrażamy, słysząc to słowo – te szklane na piasek i inne sypkie materiały – np. sproszkowane skorupki jaj czy metale – zaczęto stosować dopiero w średniowieczu. Klepsydra wodna była naczyniem z małym otworem, przez który powoli wypływała woda, a jej poziom wskazywał upływ czasu. GODZINA GODZINIE NIERÓWNA Dziś wydaje nam się naturalne, że doba ma 24 godziny, godzina 60 minut, a minuta 60 sekund. Ale nie zawsze tak było. Starożytne cywilizacje chętnie posługiwały się liczbą 60. System sześćdziesiątkowy, kojarzony przede wszystkim z tradycją mezopotamską, okazał się niezwykle wygodny, ponieważ 60 ma wiele dzielników: można je łatwo podzielić na 2, 3, 4, 5, 6, 10 czy 12. To właśnie dlatego sześćdziesiąt tak dobrze zadomowiło się w pomiarze czasu i kąta. Starożytnym Egipcjanom zawdzięczamy podział na 12 części dnia i 12 części nocy. Ale starożytna część nie oznaczała współcześnie rozumianej godziny. Latem dzień był dłuższy, a zimą krótszy, więc i godzina trwała dłużej lub krócej. Koncepcja 24-godzinnej doby z równymi godzinami (tzw. godziny równonocne) została opracowana później, m.in. przez greckiego astronoma Hipparcha w II wieku p.n.e. Przełom przyniosło średniowiecze. Od XIII wieku w Europie zaczęły pojawiać się zegary mechaniczne. Energia była dostarczana przez ciężarki, koła zębate przekazywały ruch, a mechanizm wychwytowy pozwalał na kontrolowane uwalnianie energii. Pierwsze zegary mechaniczne były ogromne i kosztowne. Najczęściej trafiały do klasztorów, kościołów i przestrzeni miejskich. Jednym z najstarszych zachowanych zegarów wieżowych jest zegar w katedrze w Salisbury, datowany na około 1386 rok. Nie jest przypadkiem, że rozwój mechanicznych zegarów wiązał się z życiem religijnym. W klasztorach trzeba było wyznaczać kolejne godziny modlitwy: jutrznię, prymę, tercję, sekstę, nonę, nieszpory czy kompletę. Ale mechaniczny zegar miał jeszcze inną moc – pozwalał zarządzać ludźmi. Kiedy zegar pojawił się na wieży miejskiej, jego wskazania zaczęły wyznaczać nie tylko modlitwy, lecz także rytm pracy, otwieranie i zamykanie bram, godziny handlu i spotkań. Zegar stał się elementem porządku społecznego. Ten, kto kontrolował publiczny czas, w pewnym sensie kontrolował również rytm miasta. Jednak prawdziwa rewolucja nadeszła w 1656 roku, kiedy holenderski fizyk Christiaan Huygens, opierając się na odkryciu Galileusza dotyczącym izochronizmu wahadła, skonstruował pierwszy zegar wahadłowy. Dzięki stałemu okresowi drgań zegar wahadłowy był o wiele dokładniejszy od poprzedników – osiągał dokładność na poziomie kilkunastu sekund dziennie. Współczesna historia pomiaru czasu osiągnęła szczyt precyzji dzięki wprowadzeniu standardów atomowych. Od połowy XX wieku, kiedy po raz pierwszy zbudowano zegar atomowy oparty na drganiach atomów cezu-133, rozpoczęła się nowa era w dziedzinie mierzenia czasu. Zegar atomowy działa z dokładnością do jednej sekundy na miliony lat i stał się podstawą dzisiejszego systemu jednostek czasu. KOLEJOWY ZWROT CZASU Ale to nie idealne odmierzanie czasu było dawniej problemem. Był nim czas lokalny. Jeszcze w XIX wieku każde miasto mogło kierować się pozycją Słońca na swoim południku. Warszawa nie musiała więc mieć identycznego czasu jak Kraków, tak jak Bristol nie musiał mieć identycznego czasu jak Londyn. Dopóki ludzie podróżowali powoli, nikomu to nie przeszkadzało. Wszystko się zmieniło, gdy pojawiła się kolej. Pociągi wyjeżdżały o różnych godzinach w zależności od tego, na który zegar patrzył maszynista. Podróżny mógł wyjechać z miasta, którego zegary pokazywały inną godzinę niż zegary w miejscu docelowym. W efekcie spóźniał się na inny pociąg albo czekał, nie wiedząc, ile to potrwa. Zdarzały się nawet kolizje, bo dwa składy korzystały z różnych systemów czasowych na tej samej trasie. Rozwiązanie przyszło z Wielkiej Brytanii. W 1847 roku większość brytyjskich linii kolejowych przyjęła jednolity czas oparty na zegarze Królewskiego Obserwatorium w Greenwich. Czas Greenwich – GMT – stał się pierwszym „czasem standardowym” w historii. W 1884 roku, na Międzynarodowej Konferencji Południkowej w Waszyngtonie, dwadzieścia pięć państw ustaliło, że świat zostanie podzielony na dwadzieścia cztery strefy czasowe, z południkiem zerowym przechodzącym właśnie przez Greenwich. Co ciekawe, nie wszyscy od razu byli zachwyceni. Francja długo nie chciała uznać Greenwich za punkt odniesienia. Przez pewien czas oficjalnie stosowano tam określenie czasu paryskiego opóźnionego o dziewięć minut i 21 sekund, choć w praktyce odpowiadało to GMT. Dopiero w 1911 roku Francja formalnie przyjęła system strefowy. GODZINA, KTÓRA ZMIENIŁA ŚWIAT Wraz z upowszechnieniem kolei, przemysłu i miejskiego życia czas zaczął nabierać coraz szerszego wymiaru. Zaczęto liczyć, co się opłaca, a co nie. Tak

RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz