| PAŹDZIERNIK 2026 66 | POZIOM WYŻEJ powstała pierwsza koncepcja zmiany czasu na letni. Na początku miała formę żartu, gdy w 1784 roku Benjamin Franklin zasugerował w artykule, że byłaby skutecznym sposobem zaoszczędzenia na świecach. Obywatele zużywaliby je wolniej, kładąc się wcześniej do łóżek. Ale wiek później, w 1895 roku, pomysł ten już całkiem poważnie potraktował nowozelandzki entomolog George Vernon Hudson. Przedstawił on Towarzystwu Filozoficznemu w Wellington swój projekt przesuwania zegarów dwa razy w roku, argumentując go lepszym wykorzystaniem światła dziennego, a tym samym zaoszczędzeniem energii. Niektóre źródła podają, że za tym pomysłem Hudsona stały jednak jego osobiste pobudki – jako pracownik poczty wracał do domu po zmierzchu, co uniemożliwiało mu szukanie owadów do swoich badań. Zmiana czasu pozwalałaby mu więc na realizowanie pasji. W 1905 roku do pomysłu powrócił Brytyjczyk William Willett. Podczas jednej z porannych przejażdżek konnych zwrócił uwagę, że wiele domów ma zamknięte okiennice mimo wschodzącego Słońca. Uznał to za marnowanie światła dziennego i zaczął przekonywać do przesunięcia zegarów. Jego plan przykuł uwagę Roberta Pearce’a, brytyjskiego posła, który w lutym 1908 roku przedstawił projekt ustawy Izbie Gmin. Pierwszy projekt ustawy o czasie letnim został opracowany w 1909 roku, przedstawiany parlamentowi kilkakrotnie i rozpatrywany przez komisję specjalną, ale został odrzucony – między innymi z powodu protestu rolników argumentujących, że krowy nie rozumieją koncepcji czasu letniego. Willett zmarł w 1915 roku, nie doczekawszy się realizacji swojego marzenia. Ale rok później zmiana czasu przestała być ekstrawaganckim projektem, a stała się narzędziem państwowej polityki. CZAS NA ZMIANĘ 30 kwietnia 1916 roku zegary w Niemczech przesunięto o godzinę do przodu. Powodem była wojna i oszczędność zasobów. Dłuższy wieczór ze światłem dziennym miał oznaczać krótszy czas palenia lamp, a to miało dać więcej węgla dla fabryk zbrojeniowych i na ogrzewanie. Wkrótce rozwiązanie zaczęły stosować Wielka Brytania, Francja i inne kraje. Po zakończeniu I wojny światowej wiele państw zrezygnowało z czasu letniego. Powrócił jednak podczas II wojny światowej, gdy oszczędność paliw i energii znów stała się kwestią strategiczną. W Stanach Zjednoczonych wprowadzono nawet tzw. War Time, czyli czas letni obowiązujący przez cały rok. Wielka Brytania stosowała jeszcze dalej posunięte rozwiązanie, przesuwając zegary o dwie godziny w okresie letnim. Wojna pokazała więc coś, co miało później wracać w dyskusjach o czasie: godzina na zegarku może wydawać się abstrakcją, ale sposób jej ustawienia wpływa na zużycie energii, transport, pracę, sen i codzienne nawyki milionów ludzi. Polska też ma swoją historię zegarowego zamieszania. Czas letni wprowadzano u nas w różnych okresach. Między I a II wojną światową zastosowano go w 1919 roku. Później pojawił się podczas II wojny światowej, a po wojnie system był jeszcze kilkakrotnie wprowadzany i znoszony. Nie zawsze odbywało się to w tych samych terminach, które znamy obecnie. W 1964 roku na przykład przejście na czas letni nastąpiło dopiero 31 maja, a powrót na czas standardowy (zimowy) 27 września. Dziś w Polsce przejście na czas letni odbywa się w ostatnią niedzielę marca, a powrót na czas standardowy w ostatnią niedzielę października. MATEMATYCZNIE TO TYLKO GODZINA, ALE… W noc jesiennej zmiany „odzyskujemy” godzinę snu. Zegary cofają się z 3.00 na 2.00. Wiosną sytuacja jest odwrotna: Fot. Adobe Stock
RkJQdWJsaXNoZXIy NzIxMjcz